W połowie maja tego roku, rzecznik generalnywygłosił opinię w sprawie . To pokłosie pytania prejudycjalnego, które do Trybunału skierował Sąd Okręgowy w Warszawie. Opinia rzecznika – jeśli potwierdzi ją wyrok TSUE, a zwykle jest jego zapowiedzią - sprowadza się do tego, że przy korzystnej dla frankowiczów decyzji ich kredyty będą mogły zostać , ale ich oprocentowanie będzie wciąż po obecnej ujemnej stopie LIBOR.
– Wyznaczony obecnie roboczo termin ogłoszenia wyroku TSUE to 3 października o godz. 9.30. Posiedzenie będzie jawne – mówi nasz informator zbliżony do Trybunału.
To jeden z najbardziej wyczekiwanych wyroków w Polsce. Dla frankowiczów informacje, jakie napłyną z luksemburskiej instytucji mogą być zbawienne. Dla sektora bankowego zaś oznaczać czy spadki kursów akcji, które zresztą materializują się do czasu wydania opinii przez rzecznika generalnego TSUE. pisał już nawet w tej sprawie do premiera i straszył, że wyrok Trybunału zbieżny z opinią rzecznika to co najmniej 60 mld zł kosztów dla banków. Co może zachwiać stabilnością całego sektora i mocno uderzyć w akcję kredytową.
Katastroficzne wizje kreśli też Paweł Borys, prezes i jeden z najbliższych współpracowników premiera, który na początku września w wywiadzie dla DGP mówił, że decyzja TSUE w sprawie franków może wywołać w Polsce.
Dla frankowiczów, którzy od lat walczą z bankami, byłby to powód do satysfakcji i uznanie ich racji.
>>> Czytaj też: Zniesienie limitu 30-krotności składek na ZUS nie dla firm jednoosobowych
