Brytyjski rząd zaniepokojony planami tureckiej ofensywy w Syrii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 października 2019, 15:37
Wielka Brytania jest poważnie zaniepokojona tureckimi planami przeprowadzenia operacji wojskowej na północy Syrii - powiedział we wtorek rzecznik premiera Borisa Johnsona. Przedstawiciel MSZ Andrew Murrison ostrzegł, że operacja zdestabilizowałaby region.

Wcześniej we wtorek strona turecka poinformowała, że zakończyła przygotowania do operacji militarnej na północnym wschodzie Syrii. Ankara chce na obszarze przygranicznym utworzyć strefę bezpieczeństwa, aby wyeliminować zagrożenie dla Turcji ze strony Kurdów oraz stworzyć warunki umożliwiające powrót do Syrii uchodźców.

"Stawialiśmy sprawę wobec Turcji bardzo jasno, że należy uniknąć jednostronnej akcji militarnej, bo zdestabilizowałaby region i zagroziłaby wysiłkom" na rzecz trwałego pokonania dżihadystycznego Państwa Islamskiego (IS) - ostrzegł Murrison.

W poniedziałek z przygranicznych regionów północnej Syrii wojska zaczęły wycofywać Stany Zjednoczone, co wywołało zaniepokojenie wśród wspieranych dotychczas przez USA sił kurdyjskich kontrolujących większość tych obszarów.

W mediach krążyły doniesienia, że przedstawiciele władz Wielkiej Brytanii są "zachwyceni" zmianą amerykańskiej polityki w Syrii. Rzecznik brytyjskiego premiera zapytany o te informacje odpowiedział, że ruchy wojsk USA są wyłącznie sprawą tego kraju.

Z kolei Murrison skomentował, że "nie ma pojęcia", skąd pochodzi ten komentarz, i zapewnił, że nie jest on oparty na treści poniedziałkowej rozmowy telefonicznej brytyjskiego ministra spraw zagranicznych Dominica Raaba z amerykańskim sekretarzem stanu Mikiem Pompeo.

Reuters zauważa, że po częściowym wycofaniu amerykańskich żołnierzy, którzy w północnej Syrii stanowili ochronę przed atakiem tureckim, dowodzone przez Kurdów siły stają przed dużym problemem. Decyzję Amerykanów Kurdowie określili jako "wbicie noża w plecy".

Wysoki rangą urzędnik Białego Domu zastrzegał jednak w poniedziałek, że decyzja o wycofaniu amerykańskich żołnierzy nie oznacza "zielonego światła" dla tureckiej ofensywy zbrojnej. Wyjaśniał, że chodzi o ochronę Amerykanów. Broniąc tej decyzji, prezydent USA Donald Trump podkreślił, że wspieranie sił kurdyjskich w regionie jest zbyt kosztowne. Zagroził jednocześnie "całkowitym zniszczeniem" tureckiej gospodarki, jeśli kraj ten jego zdaniem posunie się w Syrii za daleko. (PAP)

ulb/ kar/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj