"To były bardzo dobre rozmowy" - powiedział Trump po zakończeniu siedmiogodzinnego spotkania w Waszyngtonie. "Rozmowy zakończyły się prawdopodobnie lepiej, niż się spodziewano" - potwierdził wysoki rangą urzędnik Białego Domu, na którego powołuje się agencja Reutera.

Amerykańskiej delegacji przewodniczą minister skarbu Steven Mnuchin oraz specjalny przedstawiciel rządu USA ds. handlu Robert Lighthizer. Rozmowy odbywały się w Biurze Przedstawiciela Handlowego USA (USTR) w pobliżu Białego Domu. Jest to pierwsze spotkanie obu zespołów negocjacyjnych wysokiego szczebla od lipca.

Szef ds. Międzynarodowych w amerykańskiej Izbie Handlowej Myron Brilliant uważa, że w tym tygodniu być może nawet dojdzie do podpisania długo oczekiwanej umowy handlowej z Chinami. Podkreślił, że dzięki temu nie weszłoby w życie podwyższenia do 30 procent ceł na chiński eksport do USA o wartości 250 mld dolarów.

"Obie strony w tym konflikcie przegrywają, podobnie jak globalna gospodarka. Wszyscy wiemy, że nie stać nas na dalszą eskalację wojny handlowej" - powiedział Brilliant, odnosząc się do zeszłotygodniowych badań, według których w wyniku wojny handlowej z Chinami produkcja w USA spadła do poziomu z 2009 roku, gdy amerykańska gospodarka z powodu światowego kryzysu znajdowała się w głębokiej recesji.

W piątek negocjacje będą kontynuowane, w planach jest także spotkanie w Białym Domu Trumpa z Liu.

Przed rozpoczęciem czwartkowych rozmów komentatorzy sceptycznie oceniali szanse na osiągnięcie w najbliższym czasie ostatecznego porozumienia. Według części mediów obie strony mogłyby zawrzeć doraźną, częściową umowę, w ramach której Waszyngton wstrzymałby nowe cła w zamian za zobowiązanie Pekinu do zakupu amerykańskich towarów rolnych. Trump odrzucał jednak takie rozwiązanie i podkreślał, że zależy mu na "wielkiej umowie".

W ramach trwającego od 15 miesięcy konfliktu handlowo-gospodarczego USA i ChRL nałożyły już karne i odwetowe cła na wzajemny eksport wart miliardy dolarów rocznie, a kolejne taryfy zapowiedziano na najbliższe miesiące. 

>>> Czytaj też: "Economist": Trump w praktyce otworzył Turcji drogę do inwazji