Jak zastąpić węgiel i ropę? PKN Orlen stawia na wodór

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
29 października 2019, 11:04
Fot. Materiały prasowe Impact CEE
Fot. Materiały prasowe Impact CEE/Media
PKN Orlen stawia na wodór. Władze spółki wraz z Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolią podpisały podczas Impact Mobility Revolution’19 w Katowicach list intencyjny dotyczący budowy infrastruktury dla samochodów napędzanych tym paliwem

Józef Węgrecki, członek zarządu Orlenu ds. operacyjnych, podczas specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej podkreślił, że spółka upatruje w wodorze paliwo przyszłości, którego popularność będzie dynamicznie rosła w całej Unii Europejskiej – według prognoz w 2050 r. ma to być główny napęd. Dodał, że Orlen jako największe polskie przedsiębiorstwo zaopatrujące Polaków w paliwo zawsze stawia sobie za cel dostarczenie ich możliwie szerokiej gamy.

– Sprzedajemy paliwa do samochodów, jakie by one nie były. Dlatego uważamy, że to nasz obowiązek, aby zapewnić również wodór – oświadczył.

Spółka posiada już dwie własne stacje z wodorem w Niemczech, realizuje też budowę trzech takich obiektów w Czechach – w Pradze, Litvinovie i Brnie. Infrastruktura wybudowana na Górnym Śląsku będzie jednak pierwszą taką w naszym kraju. Węgrecki podkreślił, że wkrótce należy spodziewać się kolejnych, podobnych inwestycji.

– Musimy mieć taką stację w każdym mieście, zaczynamy od Górnego Śląska – powiedział.

Kazimierz Karolczak, przewodniczący zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, przypomniał o atutach wodoru.

– Ogniwa paliwowe wykorzystujące wodór działają jak dotychczasowe autobusy czy samochody oparte o napęd spalinowy. Tankujemy i możemy przejechać kilkaset kilometrów – zaznaczył. Dodał, że tworzenie stacji wodorowych może okazać się w wielu miejscach znacznie łatwiejsze od budowy infrastruktury elektrycznej. Nie ma też problemu wielogodzinnego ładowania. Dlatego wodór może być interesującą alternatywą.

GZM jest pierwszym miejscem, w którym prace na rzecz wdrożenia tego napędu zakończoną się wymiernym rezultatem.

– Będąc pierwszymi, spowodujemy, że z czasem to rozwiązanie stanie się coraz bardziej powszechne – przekonywał Karolczak. Zapewnił, że Górny Śląsk jest bardzo dobrym miejscem do takich innowacyjnych przedsięwzięć. – Mamy mieszkańców o wysokich kompetencjach technicznych, mamy instytucje, które będą się tym zajmować i uczelnie kształcące w kierunkach technicznych – tłumaczył. Dodał, że również Gdynia jest zainteresowana podobnym projektem, jest też coraz więcej producentów pojazdów gotowych na wodór, m.in. Solaris. Zadowolenie z tego, że Orlen wraz z GZM będzie prekursorem wodorowego paliwa, wyraził też poseł Krzysztof Sitarski, który podkreślił, iż podczas prac sejmowych zabiegał o wsparcie dla tego rodzaju zasilania.

– Współpraca między Orlenem a GZM ma nam pozwolić przygotować pełną analizę formalno-finansową do wdrożenia rozwiązań opartych na wodorze – mówił Karolczak. Jak powiedział, władze metropolii chciałyby, aby flota blisko 2 tys. autobusów docelowo była jak najmniej, a najlepiej zeroemisyjna. Podkreślił, że GZM jest zainteresowane zakupem 60 autobusów w ramach programu e-bus organizowanego przez NCBR. Jak zadeklarował, autobusy wodorowe na ulicach miast Górnego Śląska powinny się pojawić już w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat, a pojedyncze egzemplarze testowe jeszcze szybciej. – Świat pod tym względem bardzo szybko się zmienia, a my musimy wykorzystywać nasze szanse – stwierdził.

Kazimierz Karolczak zwrócił uwagę na fakt, że ekologiczność zarówno samochodów z akumulatorami elektrycznymi, jak i ogniwami paliwowymi zależy także od sposobów na wytworzenie prądu bądź wodoru tak, aby miały one w sobie jak najmniejszy ślad węglowy. Stąd tak ważna rola OZE.

– Największym problemem gospodarki OZE, czyli wykorzystywania prądu ze słońca czy wiatru, jest kłopot z magazynowaniem energii – zaznaczył. Jak powiedział, receptą na tę bolączkę może być wodór – można go produkować z prądu uzyskanego z OZE, a potem w razie potrzeby przekształcić na nowo w energię. – Jeśli będziemy potrafili wykorzystywać wodór systemowo, rozwiąże on wiele problemów sektora energetycznego – wyraził nadzieję Karolczak. Jako przykład podał Japonię, która stawia na wodór, odchodząc stopniowo od energii atomowej po katastrofie w Fukushimie. Jego zdaniem nasza sytuacja z węglem jest bardzo podobna. Przedstawiciel GZM ocenił, że koszt pojazdów zasilanych wodorem będzie maleć.

– Według ostatnich informacji, które otrzymaliśmy, ceny mocno spadają i niektórzy producenci deklarują, że są w stanie wyprodukować taki autobus w cenie bateryjnego – powiedział.

Przedstawiciele Orlenu i GZM zgodzili się, że wodór może być cenną alternatywą energetyczną. Karolczak wskazał, że Polska jest największym producentem wodoru w Europie, Józef Węgrecki dodał z kolei, że największym dostawcą w naszym kraju jest właśnie PKN Orlen. – Wodór trzeba tylko doczyścić i wybudować stacje – mówił przedstawiciel koncernu. – To nie jest paliwo kopalne, nie musimy go wydobywać. Po prostu go mamy. Dlatego chcemy sprzedawać go tak jak benzynę – dodawał. Podkreślił też, że stacje wodorowe nie musiałyby być tak blisko siebie jak benzynowe z uwagi na to, że pojazdy zasilane nowym paliwem miałyby znacznie większy zasięg


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Patronat
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj