Redakcja Bloomberg opisuje, jak premier Mateusz Morawiecki chce przekonać sceptycznych Polaków, że ich aktywa będą poza zasięgiem polityków – zarówno obecnych, jak i tych w przyszłości. Udowadniając, że ma poważne zamiary, złożył bezprecedensową propozycję: zmianę konstytucji po raz pierwszy od czasu jej przyjęcia w 1997 r.

Początkowe wskaźniki uczestnictwa w programie PPK, który w największych firmach jest wdrażany od lipca, wynoszą około 40 proc. – o wiele mniej niż szacował rząd, czyli 75 proc. Jak pisze Bloomberg, może to zmniejszyć wpływ na krajowy rynek kapitałowy, prognozowany na 15 mld zł rocznie. Zarządzający finansami liczą na to, że program oszczędności emerytalnych ożywi warszawską giełdę. Jak mówi Paweł Borys – jeden z architektów planu i szef Polskiego Funduszu Rozwoju – dobrowolny system opiera się na badaniach behawioralnych Richarda Thalera, który zdobył za nie Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii.

W ramach PPK na fundusze odkładane jest 2 proc. wynagrodzeń pracowników. Z kolei pracodawcy przeznaczają na emerytury pracownicze miesięczne składki w wysokości 1,5 proc., a rząd przyznaje premie na początkowych etapach programu. Zachęty mają na celu zachęcenie sceptycznych Polaków do rozpoczęcia oszczędzania i ograniczenia potencjalnych rezygnacji z programu – w takim przypadku premie byłyby utracone i obowiązywałyby inne podatki. Według Thalera, taki „kuksaniec” (zwany także „impulsem”) to aspekt programu, który zmienia zachowanie ludzi w sposób przewidywalny, przy czym nie zabrania żadnej opcji.

Poprzedni system emerytalny wdrożono w 1999 roku, był on oparty na ówczesnym chilijskim modelu zdefiniowanej składki. Aktywa oszczędzających (czyli obligacje należące do Otwartych Funduszy Emerytalnych o wartości 153 mld zł) zostały „przetransferowane” do ZUS-u i tam „umorzone”, by zmniejszyć dług publiczny.  Jak zapewnia PFR, nowy system nie pozwoli rządowi tknąć oszczędności obywateli, nawet jeśli Morawiecki nie zdoła zmienić konstytucji. Jak podkreśla Bloomberg, Polakom trudno zaufać programowi PPK: rząd planuje „opłatę transferową” za przeniesienie oszczędności ze starego systemu do nowego w wysokości 15 proc. zgromadzonych już aktywów.

>>> Czytaj też: Gdzie są pieniądze z rozszerzonego 500 plus? Stymulacji fiskalnej nie widać