W drugim lub trzecim tygodniu grudnia.
W żadnym razie. Wracamy do zgodnego z regulaminem obyczaju: tydzień komisyjny, tydzień senacki. Wnioski z komisji senatorowie powinni otrzymać najpóźniej trzy dni przed posiedzeniem.
A potem będzie tak jak z ustawą o Sądzie Najwyższym, nowelizowaną chyba siedem razy. Można to porównać do sytuacji, w której chirurg niedbale przeprowadził operację, a potem siedem razy ją poprawiał. Byłby potępiony przez środowisko i pacjentów. Politykom uchodzi to na sucho. Jeżeli procedowana będzie bardzo pilna ustawa, od której będzie zależał los Rzeczypospolitej, to będziemy czynić wyjątki.
Operacje planowe zwykle lepiej rokują niż te robione w trybie pilnym. Te ostatnie mają wyższą śmiertelność.
Przypuszczam, że będzie przesłana jako ustawa tzw. okołobudżetowa, więc Senat będzie miał 20 dni na ewentualne poprawki. Kto bronił Sejmowi uchwalać ustawę wcześniej? O tym, że alkohol i wyroby tytoniowe są szkodliwe, wiadomo od zawsze. I jeżeli ta ustawa miałaby służyć ograniczeniu ich spożycia, to powinna być dawno uchwalona. Mam jednak wrażenie, że bardziej chodzi o ratowanie budżetu. Zapewniam, że Senat nie będzie hamulcowym, natomiast przeprowadzi ustawę zgodnie z dobrą legislacją.
Co mu się już zdarzało. Ale proszę pamiętać, że nowelizacje budżetu są możliwe również w ciągu roku. Pod pewnymi warunkami, ale są.
Tutaj zrobiliśmy krok wyprzedzający – ustawa jeszcze do nas nie dotarła, a ja już zwołałem roboczą naradę środowiska niepełnosprawnych przy wsparciu przewodniczącego komisji pana senatora Libickiego. Mieliśmy wiele sygnałów, że niepełnosprawni czują się głęboko pokrzywdzeni.
Uchwalenie tej ustawy było bardzo burzliwe, ale środowisko niepełnosprawnych było zadowolone. Więc kiedy zaczyna się podbieranie środków z funduszu, to proszę się nie dziwić, że te środowiska są zaniepokojone.
Jeżeli senatorowie dojdą do takich wniosków, to nie sądzę, by był problem z poparciem tej ustawy. Naszym zadaniem będzie dbałość o to, by osobom niepełnosprawnym nie stała się krzywda.
To ciekawa propozycja. Nie mówię „nie”. W Szczecinie jest duża diaspora ukraińska, i na staże często przyjeżdżali tu lekarze z Ukrainy. Problem w tym, że ich jakość była bardzo różna. Od fachowców po osoby, co do których dziwiłem się, w jaki sposób dostali dyplom. Zdarzało się, że EKG czytali do góry nogami. Dla mnie będzie najistotniejsze to, żeby określić ścisły nadzór nad ich pracą.
Zadania są dość proste. Przyjdzie dobra ustawa – uchwalimy, przyjdzie ustawa do poprawienia – poprawimy. Check and balance.
Marszałek Senatu jest marszałkiem wszystkich senatorów. Ja mam poglądy polityczne, które wielokrotnie ujawniałem, natomiast moim zadaniem będzie stanowienie dobrego prawa, które nie będzie musiało być wielokrotnie poprawiane, które będzie służyło dobrobytowi naszego kraju. I to, że czasami będzie to w opozycji do zamiarów rządzących, to jest sprawa drugorzędna.
Takie są ograniczenia Senatu. Teraz światła rampy są na niego skierowane, bo pierwszy raz mamy inną większość w Sejmie, inną w Senacie. Dlatego musimy podejść do tego odpowiedzialnie. Ale jest jeszcze drugie ramię, czyli inicjatywy ustawodawcze Senatu. I będziemy je podejmować. Już został przygotowany projekt ustawy dotyczącej nieszczęśliwych pań z rocznika 1953, które wygrywają sprawy w sądach. Więc dajemy szansę budżetowi, działamy dla dobra Rzeczypospolitej, żeby nie ponosić kosztów sądowych. Byłbym zdziwiony, gdyby nowelizacje Senatu w tej materii Sejm odrzucił.
Samorządu terytorialnego, zdrowia.
Chcemy wprowadzenia stałych niskich cen leków dla dzieci po transplantacjach, których jest raptem 700 i kilkoro w Polsce. Te leki drożały niebotycznie, niektóre nie były dostępne.
Nie mają państwo racji. Leki niezastępowalne, np. antyretrowirusowy syrop dla dzieci po transplantacji, który nie miał zamiennika, przez 3,5 roku kosztował prawie 1000 zł za flaszkę, a miesiąc przed wyborami wrócił do ceny Arłukowicza: 3,20 zł.
W ocenie skutków regulacji będzie wskazane, skąd należy wziąć pieniądze dla tych 700 dzieci po transplantacjach. A proszę mi wierzyć, że to nie jest nawet promil promila budżetu państwa. Byłbym szczęśliwy, gdyby ministerstwo wystąpiło z taką inicjatywą. Wtedy nie musielibyśmy uchwalać naszej.
Szpitale. Jednym z problemów jest to, że niemal każda placówka ma inny organ założycielski: ministra, szefa MSW, szefa MON, samorządy. To powoduje chaos regulacyjny dotyczący choćby niepotrzebnego budowania kolejnych jednostek. Chodzi nam po głowie pomysł, by albo wszystkie jednostki szpitalne przenieść pod jeden organ założycielski – to jest wersja hard, albo powołać coś w rodzaju wojewódzkich rad zdrowia. Zasiadaliby w nich przedstawiciele wszystkich organów założycielskich plus minister jako rozjemca.
Tak, ale jeśli w okolicy działają trzy chirurgie i ktoś chce budować czwartą, to trzeba mu wytłumaczyć, że nie jest to konieczne.
Moim zdaniem – samorząd szczebla wojewódzkiego.
Wojskowe zostałyby, bo to jednak pion rządzący się swoimi regulacjami. Uniwersyteckie mogłyby działać na zasadzie umowy między rektorem a marszałkiem, więc jeżeli byśmy zabezpieczyli, że dydaktyka w tych szpitalach będzie niezaburzona, to można się porozumieć. Mnie chodzi o te trzy piony: szpital miejski, powiatowy, wojewódzki. Gdyby one były pod jednym organem założycielskim, koordynacja polityki zdrowotnej byłaby prostsza.
Postawiłem zadania szefom wszystkich komisji, żebyśmy do końca kadencji przedstawili kilkadziesiąt inicjatyw ustawodawczych. Oprócz zdrowotnych już rodzą się pomysły samorządowe. Komisji jest 16. Więc jeśli raz na pół roku pojawiłaby się jedna większa czy mniejsza inicjatywa ustawodawcza, to będzie ich koło setki.
Zobaczymy. Marszałek Sejmu może je włożyć do zamrażarki, może wreszcie puścić pod obrady i odrzucić.
To spekulacje. Wydaje mi się, że na poziomie marszałka Sejmu i Senatu mogą być takie doraźne porozumienia, ale ja ich nie rozpatruję.
Wyobrażam sobie powołanie zespołu ponadpartyjnego, żeby jak najszybciej przekuć deklaracje w czyny. Rozmawiałem z panią przewodniczącą komisji zdrowia w senacie z PO Beatą Małecką-Liberą, z przewodniczącym komisji sejmowej Tomaszem Latosem (PiS) i jesteśmy w bardzo dobrych relacjach. Będziemy planować, co zrobić razem. Jak mówił Boy-Żeleński – w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz.
Chciałem doprowadzić do tego, żeby PiS nie mianował wszystkich czterech członków delegowanych do KRS. Chcielibyśmy, żeby było tak, że na czterech kandydatów z Sejmu dwóch było z PiS, jeden z KO, jeden z innego ugrupowania. Podjąłem taką inicjatywę. Nawet w pewnym momencie PiS określił warunki brzegowe, na które wyraziłem zgodę.
Chcieli mieć wiceprzewodniczącego w komisji zagranicznej Senatu i jednego kandydata do KRS od nas. My jako Senat mamy dwóch.
Zobaczymy.
Mogę jedynie powiedzieć, że widujecie tę osobę na tych korytarzach sejmowych. Ale obiecałem tej osobie dyskrecję. Jestem ze świata medycyny i tutaj pojęcie tajemnicy jest na przeciwległym biegunie tajemnicy w polityce. Zachowamy się jak archiwa brytyjskie: otworzymy się za 50 lat.
Wydałem oświadczenie dla mediów. To nieprawda. I nie będę tego dalej komentował.
To insynuacje. Są stenogramy z posiedzeń i widać tam czarno na białym, że temat się ciągnął przez sześć lat. Zaczęło się od tego, że firma chciała wybudować brzydki blaszak, a ostatecznie przedstawiła projekt, który nam się spodobał. Nie było żadnych nacisków. W tej kwestii nie było dyscypliny partyjnej – 19 radnych na 30 zagłosowało za. Mówi się, że Grodzki nagle zmienił zdanie – i to mówią ci, którzy w ciągu chwili zmienili zdanie w sprawie 30-krotności. Choć akurat ten projekt był kontrowersyjny…
Każdego uważam za dobrego, tylko z innej strony.
Na marszałek Małgorzatę Kidawę-Błońską.
Będę namawiał senatorów naszej formacji, żeby naszego kandydata wesprzeć i sam to wsparcie się zaangażuje. Ale jeśli pytacie o instrumentalne wykorzystanie, to jest za poważna instytucja, żebyśmy mogli o tym przynajmniej na obecnym etapie mówić.
Nie. Nie czuję tego. Za każdym razem wiem, jaką misję chciałbym zrealizować. W działalności partyjnej są inne priorytety i inne kodeksy zachowań, których ja nie do końca rozumiem.
O tym zadecydują w bardzo demokratyczny sposób członkowie partii, gdyż w PO zgodnie ze statutem głosują wszyscy członkowie. Zobaczymy, jaka będzie kampania wyborcza. Dziś na szczęście nie ma głosowania. W polityce jest wiele stygmatów i dziś przewodniczący Schetyna jest trochę stygmatyzowany. Jak z nim rozmawiam prywatnie, to człowiek o nieprzeciętnym intelekcie.
>>> Polecamy: Nadchodzi samorządowa drożyzna. Które miasta szykują podwyżki cen usług publicznych?
