Jak napisał Obajtek, "jesteśmy zdeterminowani, aby odzyskać wszystkie koszty, które ponieśliśmy". Dodał, że koszty te obejmują "nakłady związane z przerobem tego surowca, ochroną instalacji i dodatkowymi zakupami ropy".

Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami spółki, sformułowała ona dwa rodzaje roszczeń wobec rosyjskich dostawców.

Pierwsze wynikały z zapisów kontraktowych, dotyczących niewywiązania się z umów na dostawy surowca. W październiku PKN Orlen ogłosił, że otrzymał od firm rosyjskich część odszkodowań z tego tytułu.

Drugi rodzaj roszczeń, które zapowiadał koncern dotyczył strat wynikających z uszkodzeń instalacji spowodowanych dostawami zanieczyszczonej ropy, kosztów mieszania jej, zakupów z innych źródeł, korzystania z zapasów, w tym strategicznych.

Orlen informował, że w drugiej połowie roku rozpoczął planowe remonty instalacji, które miały pokazać, jaki był wpływ na nie zanieczyszczonej ropy.

Reklama

19 kwietnia br. poinformowano, że rurociągiem "Przyjaźń" płynie przez Białoruś w kierunku zachodnim zanieczyszczona ropa. Białoruskie rafinerie ograniczyły produkcję paliw o 50 proc. Tranzyt ropy wstrzymała ukraińska Ukrtransnafta, a później także białoruski operator Homeltransnafta.

PERN, aby ochronić krajowy system przesyłowy i instalacje rafineryjne, 24 kwietnia wstrzymał odbiór dostaw zanieczyszczonej rosyjskiej ropy dostarczanej dla klientów PERN z białoruskiego systemu przesyłowego do bazy w Adamowie.

Spółka PERN, czyli polski operator rurociągu „Przyjaźń”, na wniosek rafinerii odbierających ropę tą drogą, wznowiła 9 czerwca odbiory surowca.

>>> Polecamy: Morskie farmy wiatrowe będą kosztowały Orlen 12-13 mld zł. "Dlatego potrzebujemy Energi"