W radiowej "Trójce", gdzie gościem w poniedziałek był Szymański, przytoczono niedzielną wypowiedź byłego szefa Rady Europejskiej i b. premier Donalda Tuska, który w Radiu Zet ocenił, że informacje po szczycie klimatycznym UE, na którym Polska dostała pół roku, by zastanowić się, czy na pewno chcemy wypaść z Unii Europejskiej w sprawach ochrony środowiska i klimatu, to "kolejne kłamstwo brukselskie premiera Mateusza Morawieckiego".

Szymański ocenił, że to są bardzo mocne słowa. "Bardzo mocne oskarżenia bez uzasadnienia" - dodał. "Jest akurat odwrotnie - Polska w tej sprawie była w centrum uwagi tego szczytu. To Polska doprowadziła do rozwiązań, które z jednej strony pozwoliły uniknąć potężnego kryzysu politycznego, jakim byłby brak decyzji, jakiejkolwiek decyzji" - powiedział minister.

Dodał, że "przy tym poziomie rozbieżności zdań powinno dojść do kryzysu politycznego". "Polska jest w szczególnej sytuacji. Wynika to chociażby ze stopnia uzależnienia od węgla naszego sektora energetycznego, tym samym całej gospodarki i ważną wiadomością z tego szczytu jest to, że nikt tego nie podważa jako przesłanki dla różnego, odmiennego traktowania Polski, jeżeli chodzi o drogę do neutralności klimatycznej" - mówił Szymański.

Reklama

"Premier Morawiecki zaproponował rozwiązanie, w którym z jednej strony kryzysu nie ma, z drugiej strony wszyscy potwierdzili, także w komentarzach poszczytowych, że Polska wymaga specjalnych instrumentów, że Polska zasługuje na inny scenariusz w tej sprawie i to jest zysk, bo z jednej strony polskie interesy zostały obronione, a z drugiej strony uniknęliśmy kryzysu. Pan przewodniczący powinien to zauważyć zamiast układać piętrowe kalambury niestety nie poparte uzasadnieniem" - dodał.

"Pieniądze na transformację energetyczną, klimatyczną będą, ponieważ Polska nikomu nie sugeruje, że nie chce iść w tym samym kierunku. Chce iść jednak przy użyciu innych instrumentów, w innym tempie i to jest przedmiotem innych rozmów, które będą trwały przez kolejne miesiące, a może nawet i lata" - powiedział.

Mówił także, że "Polska ma swoją własną ścieżkę transformacji klimatycznej i energetycznej". "Tyle, że taką, która jest osadzona w uwarunkowaniach krajowych, która jest bezpieczna dla gospodarki i dla obywateli" - podkreślił.

Dopytywany, czy nie ma takiej zasady "idziesz wolniej, nie dostaniesz pieniędzy", odpowiedział: "Nie ma takiej zasady, aby Unia Europejska, która chce w 2050 roku uzyskać neutralność klimatyczną, nie wspierała programów, projektów, a takie mamy, które idą w kierunku obniżania emisji jednej z największych gospodarek Unii Europejskiej".

Szymański zaznaczył, że Polska realizuje ambitne plany, jeżeli chodzi o politykę prosumencką i jest o krok od boomu, jeżeli chodzi o politykę wiatrową na Morzu Bałtyckim. "To są wszystko przemiany, transformacja, tyle, że robiona zgodnie z polskim scenariuszem, zgodnie z polskimi uwarunkowaniami gospodarczymi, transformacja bezpieczna także dla naszych obywateli i takiej transformacji my nie negujemy" - dodał minister.

Zaznaczył też, że realizowany przez rząd program "Czyste powietrze" jest największym programem prośrodowiskowym po 1989 roku.

Przywódcy unijni porozumieli się w czwartek na szczycie w Brukseli ws. osiągnięcia przez UE neutralności klimatycznej do 2050 r. Polska, jak podkreślono we wnioskach, nie mogła "zobowiązać się do realizacji tego celu" na tym etapie. Szefowie państw i rządów mają wrócić do tej sprawy w czerwcu przyszłego roku.

"Prowadzimy bardzo ambitną, ale jednocześnie racjonalną ekonomicznie politykę klimatyczną, politykę energetyczną" - mówił po zakończeniu szczytu premier Mateusz Morawiecki. "Musimy jednak zapewnić takie tempo zmian, jakie będzie dostosowane do potrzeb polskiej gospodarki, do potrzeb polskiego społeczeństwa. To jednocześnie gwarantuje nam, że będziemy w najszybszym możliwym tempie realizować programy zapewnienia czystego powietrza" - zaznaczył szef rządu. Premier wymienił tu programy "Czyste powietrze" oraz "Mój prąd".

>>> Czytaj też: Rynki nie wierzą w katastrofę klimatyczną. Unia sprawy nie załatwi