Nowacka o sprawie Śpiewaka: jeden wyrok nie świadczy o tym, że sądy są złe

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 grudnia 2019, 11:43
Jeden wyrok nie może służyć za argument, że sądy są złe i być powodem zmian w ustawodawstwie - tak sprawę wyroku na Jana Śpiewaka skomentowała w poniedziałek liderka Inicjatywy Polska Barbara Nowacka.

Liderka IPL została na konferencji prasowej spytana o wyrok na aktywistę miejskiego Jana Śpiewaka, który został prawomocnie uznany przez Sąd Okręgowy w Warszawie za winnego zniesławienia mec. Bogumiły Górnikowskiej, córki byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Sąd ten utrzymał w piątek w mocy wyrok sądu rejonowego, który w styczniu nakazał Śpiewakowi zapłatę 5 tys. zł grzywny i 10 tys. zł nawiązki na rzecz Górnikowskiej. Uzasadnienie wyroku było niejawne.

"Indywidualny pojedynczy wyrok nie jest dowodem na to, że sądy działają tak czy inaczej" - powiedziała Nowacka. "To jest sprawa o zniesławienie. Nie jestem prawniczką, ale rozumiem, że są różne interpretacje prawne. Bardzo źle się dzieje, że gdy nie zgadzamy się z wyrokiem sądu i uważamy, iż sąd postąpił niesprawiedliwie, pod ten jeden wyrok podciągane jest ustawodawstwo i ma to służyć za argument, że sądy są złe" - dodała.

Zaznaczyła, że sądy od kilku lat pracują znacznie wolniej niż pracowały, a dzieje się tak "w wyniku zmian w sądownictwie wywołanych przez Prawo i Sprawiedliwość". "Reforma sądownictwa musi się odbyć, ale nie chodzi o to, by sądy upolitycznić, tylko tak zmodernizować, by szybko orzekały" - powiedziała Nowacka.

W październiku 2017 r. Śpiewak napisał na Twitterze: "Boom. Córka ministra Ćwiąkalskiego przejęła w 2010 roku metodą na 118-letniego kuratora kamienicę na Ochocie". Później kilkakrotnie powtórzył ten zarzut wobec prawniczki na konferencjach. Chodziło o kamienicę przy ul. Joteyki 13 na warszawskiej Ochocie. Budynek przekazano w prywatne ręce w 2011 roku.

Mec. Górnikowska skierowała przeciwko Śpiewakowi prywatny akt oskarżenia dotyczący zniesławienia (z art. 212 Kk). Według niej Śpiewak pomówił ją o nieprawidłowości w wykonywaniu przez nią funkcji kuratora i o udział w aferze reprywatyzacyjnej, a w rezultacie naraził na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania przez nią zawodu. Domagała się dla miejskiego aktywisty 10 tys. zł grzywny i trzech miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj