"Impeach Donald Trump" (pol. "Osądzić Donalda Trumpa") to tytuł komentarza dziennika "The New York Times", który oddaje dominujący ton większości opinii największych dzienników amerykańskich.

Redakcja NYT podkreśla, że kiedy Trump został "przyłapany na gorącym uczynku", jakim - jej zdaniem - było uzależnianie pomocy militarnej dla Ukrainy od wszczęcia przez władze w Kijowie dochodzenia, które poprzez "...dokopanie się do brudów jego politycznego rywala...”, co miałoby mu pomóc w zwycięstwie w wyborach 2020 roku, kategorycznie "odrzucił zasadę, że Kongres może się domagać od prezydenta wyjaśnienia i uzasadnienia swoich poczynań." Dziennik wskazuje, że Donald Trump tym samym "udaremnił Kongresowi wypełnienie jego konstytucyjnej roli" jaką jest nadzór nad poczynaniami władzy wykonawczej i złamał "zasadę podziału władzy".

Dziennik NYT krytykuje Demokratów w Izbie Reprezentantów za nadmierny pośpiech w sformułowaniu zarzutów impeachmentu "bez przesłuchania licznych, dodatkowych, kluczowych świadków" i dalszych starań w sądach o uzyskanie poszukiwanych dokumentów. Jednocześnie jednak przyznaje im rację za argumentację, iż nie mieli czasu na czekanie, biorąc pod uwagę zbliżający się termin wyborów prezydenckich i "skłonność Pana Trumpa do zabiegania o zagraniczną pomoc w swoich kampaniach (wyborczych - PAP)".

Reklama

The New York Times/nytimes.com z przeciętnym codziennym nakładem ponad 571 tys. egzemplarzy, z liczbą e-prenumerat dochodzących do 4 mln. znajduje się na czwartym miejscu klasyfikacji dzienników o największym zasięgu w Stanach Zjednoczonych firmy doradczej Agility PR. Klasyfikacja ta została opublikowana w czerwcu br.

Podobnych argumentów używają w swoich edytorialach dzienniki USA Today/ usatoday.com (z łączną liczbą czytelników USA Today i portalu usatoday.com 7 mln. dziennie, drugie miejsce listy Agility PR) i Los Angeles Times/latimes.com (na 3.miejscu tej klasyfikacji).

"Osądzenie prezydenta Trumpa" poparły także znajdujące się w pierwszej 15. tej listy dzienniki Tampa Bay Times (7.miejsce), The Washington Post/washingtonpost.com (8. miejsce), The Boston Globe (14. miejsce).

Do tej pory swojego stanowiska nie zajęły konserwatywne dzienniki, które nie poparły kandydatury Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich 2016 roku i mogą to uczynić jeszcze przed debatą plenarną Izby Reprezentantów nad zarzutami impeachmentu w środę.

Pewnym wyjątkiem w tym zdecydowanym poparciu dzienników amerykańskich "dla osądzenia Trumpa" jest dawniej silnie związany z Partią Republikańską dziennik The Chicago Tribune/ chicagotribune.com (6. miejsce w klasyfikacji Agility PR). Redakcja w swoim komentarzu redakcyjnym nie poparła impeachmentu, jednak opowiedziała się za udzieleniem przez Kongres nagany prezydentowi Trumpowi.

Zdecydowanym wyłomem w chórze głosów nawołujących do impeachmentu jest komentarz zespołu konserwatywnego dziennika Wall Street Journal. Jego zdaniem przedstawione przez Demokratów dwa zarzuty impeachmentu "są słabe i szkodliwe dla zasad Konstytucji Stanów Zjednoczonych". Dziennik The Wall Street Journal/wsj.com z liczbą prenumeratorów "tradycyjnego" wydania przekraczającą 2,2 mln. znajduje się na pierwszym miejscu najbardziej poczytnych dzienników w klasyfikacji Agility PR.

Zespół WSJ w komentarzu zatytułowanym "Impeachment, który nieprawdopodobnie się zmniejsza" (ang. Incredible Shrinking Impeachment) argumentuje, że coraz "bardziej bezzębne" zarzuty wobec Trumpa stanowią "najsłabszą podstawę impeachmentu od czasów (prezydenta – PAP) Andrew Johnsona" (Johnson był pierwszym prezydentem w historii, któremu groziła utrata urzędu w procesie impeachmentu - PAP).

Redakcja WSJ argumentuje, że prezydentowi Andrew Johnsonowi (1865-1869) w trakcie dochodzenia w sprawie impeachmentu, "...przynajmniej udowodniono, że złamał +Ustawę o kadencji urzędu+" ponieważ zwolnił ówczesnego ministra wojny Edwina Stantona przed upływem jego kadencji.

W przypadku dwóch kolejnych prezydentów, którym groziła utrata urzędu w wyniku impeachmentu: Richarda Nixona i Billa Clintona "istniało prawie powszechne przekonanie, że każdy z nich popełnił przestępstwo" - czytamy na łamach dziennika WSJ. Tymczasem obecnie Demokraci z Izby Reprezentantów nie byli w stanie udowodnić Trumpowi – tak jak obiecywali - łapówkarstwa i wymuszania korzyści osobistych, "dlatego zadowolili się zarzutem +nadużycia władzy+ wystarczająco ogólnym, aby Kongres mógł je nafaszerować czymkolwiek mu się spodoba".

Dlatego, zdaniem redakcji WSJ, mówienie w przypadku prezydenta Trumpa o "nadużyciu władzy, jest przykładem zaniżania kryteriów impeachmentu przez demokratów". Takie zjawisko

"...może zemścić się w przyszłości na prezydentach z obu partii...", którzy w przypadku, gdy nie przypadną do gustu ustawodawcom z opozycyjnej partii, będą musieli walczyć z podobnymi ogólnikowymi zarzutami - ostrzega zespół WSJ.

Drugi zarzut, jaki Demokraci w Izbie Reprezentantów postawili Trumpowi, czyli "utrudnianie pracy Kongresu" jest nawet słabszy od pierwszego - peroruje zespół WSJ. Każdy prezydent we współczesnych czasach - podkreśla WSJ - starał się bronić swoich konstytucyjnych uprawnień przed ingerencją Kongresu.

Zdaniem WSJ Demokraci dążą do impeachmentu Trumpa głównie dlatego, że "go nienawidzą i nienawidzą jego sposobu rządzenia". Prowadząc taką batalię Demokraci zaniżają kryteria impeachmentu, zmieniając to co powinno być "rzadkim i wyjątkowym konstytucyjnym środkiem zaradczym w szkodliwe dla norm Konstytucji [...] narzędzie partyjnej walki politycznej".

Dlatego zespół redakcyjny WSJ w konkluzji swojego komentarza apeluje do Amerykanów "aby za 11 miesięcy, kiedy w wyborach prezydenckich zadecydują czy Trump zasługuje, aby pozostać w Białym Domu, pamiętali o impeachmencie i równocześnie zadecydowali czy Demokraci powinni zachować większość w Izbie Reprezentantów".

>>> Czytaj też: "Lawina tweetów" Trumpa. Prezydent USA pobił swój rekord na Twitterze