Rządowa ustawa o dodatkowym rocznym świadczeniu pieniężnym dla emerytów i rencistów, która została właśnie uchwalona (bez poprawek) przez Sejm, zakłada, że trzynasta emerytura będzie wypłacana co roku. Dostanie ją z urzędu każdy emeryt i rencista. Będzie ona równa wysokości obowiązującej najniższej emerytury (w tym roku będzie to 1200 zł brutto). Z tej kwoty nie będą dokonywane potrącenia ani egzekucje, nie będzie też ona wliczana do dochodu, co ma znaczenie dla osób ubiegających się o dodatki i zasiłki.

Trzynasta emerytura jest świadczeniem dodatkowym, które nie wynika z powszechnego prawa do takiego wsparcia, choć zostało z nim powiązane. Niezależnie od powodów jego wprowadzenia żaden emeryt nie wzgardzi dodatkowymi pieniędzmi – mówi dr Tomasz Lasocki z Uniwersytetu Warszawskiego.

Według niego lepszym rozwiązaniem byłoby jednak zwiększenie wskaźnika waloryzacji świadczeń o pieniądze wydane na trzynastą emeryturę, ponieważ seniorzy zyskaliby większą pewność w planowaniu swoich wydatków.

– Takie rozwiązanie usztywniałoby jednak wydatki w budżetach na kolejne lata i nie byłoby tak doniosłe politycznie w roku wyborów prezydenckich – konkluduje ekspert.

>>> Czytaj też: Szwed: Trzynasta emerytura będzie wypłacana już na stałe, bez względu na kalendarze wyborcze

Tylko dla najbiedniejszych

Podczas drugiego czytania w Sejmie opozycja postulowała wprowadzenie dwóch kluczowych zmian, które nie zostały jednak przyjęte. Nowość zaproponowana przez Lewicę przewidywała ustanowienie progu przyznawania dodatkowego świadczenia na poziomie 150 proc. średniego wynagrodzenia. Oznacza to, że trzynastek nie dostałyby osoby, których emerytury są wyższe niż ok. 5,3 tys. zł miesięcznie netto. Choć poprawka nie została przegłosowana, pomysł nie zostanie zarzucony i zgłoszą go senatorowie Lewicy.

– Przepis dotyczący progu dochodowego, po osiągnięciu którego trzynasta emerytura nie byłaby przyznawana, byłby społecznie sprawiedliwy. W sytuacji gdy emeryci nie mają zagwarantowanej godnej emerytury minimalnej, dobrej opieki zdrowotnej, asystentów codziennych czynności, uważamy, że przyznawanie dodatkowego świadczenia w formie proponowanej przez PiS jest nierozważną redystrybucją pieniędzy publicznych – mówi poseł Maciej Kopiec z Lewicy.

Krytycznie do tego pomysłu podchodzi dr Tomasz Lasocki.

– Rozwiązanie zaproponowane przez rząd jest dużo bardziej sprawiedliwe. „Emeritus” oznacza „zasłużony”, a zasługa polega na wniesieniu wkładu do systemu ubezpieczeniowego. Należałoby nagradzać tych, którzy więcej wkładają do systemu, a nie promować minimalizację uczestnictwa – wskazuje.

Ekspert uważa, że jeżeli już różnicować wysokość trzynastej emerytury, to tylko na podstawie wielkości składek, które dana osoba wpłaciła do FUS. Jeżeli więc ktoś uzbierał tylko tyle, by otrzymywać minimalną emeryturę, to jego świadczenie dodatkowe powinno być na najniższym poziomie i rosnąć wraz ze wzrostem emerytury lub renty.

– Ograniczenie wypłaty dodatkowych środków tylko do osób z określonym poziomem emerytur pogłębiłoby dzisiejszy proceder polegający na tym, że część pracujących ujawnia tylko minimalną część przychodów z pracy. Dla obecnych ubezpieczonych byłby to kolejny argument do przechodzenia na działalność gospodarczą i opłacania możliwie najmniejszych składek – dodaje Tomasz Lasocki.

Problem z finansowaniem

Druga odrzucona poprawka, tym razem zgłoszona przez Koalicję Obywatelską, zakładała wykreślenie przepisów, które jako źródło finansowania wskazywały Fundusz Solidarnościowy (FS). Posłanka KO Marzena Okła-Drewnowicz zapowiada, że jej ugrupowanie w Senacie zgłosi ją ponownie.

Przypomnijmy, że Fundusz Solidarnościowy powstał 21 grudnia 2019 r. w miejsce wcześniejszego Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych (SFWON), który zaczął działalność z początkiem 2019 r. Gromadzone na nim pieniądze pochodzą ze składki, którą stanowi część tej odprowadzanej na Fundusz Pracy (FP) – w tym roku będzie to 0,45 proc. – oraz daniny solidarnościowej płaconej przez osoby o dochodach przekraczających 1 mln zł w skali roku.

Pierwotnie miał on służyć pokrywaniu kosztów realizacji rządowych i resortowych programów rehabilitacji zawodowej i społecznej osób z dysfunkcjami zdrowotnymi oraz świadczenia uzupełniającego dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji (500+ dla niepełnosprawnych). Jednak nieoczekiwanie pod koniec ubiegłego roku zakres jego zadań został poszerzony o finansowanie dodatkowego rocznego świadczenia dla emerytów i rencistów oraz rent socjalnych i zasiłków pogrzebowych. Jednocześnie na mocy ustawy z 20 grudnia 2019 r. o zmianie ustawy o SFWON (Dz.U. poz. 2473) dotychczasowy fundusz został przekształcony właśnie w FS.

Problem w tym, że jego przychody ze składki oraz podatku dla zamożnych Polaków mają wynieść w tym roku 3,75 mld zł, podczas gdy na wypłatę trzynastych rent i emerytur z FS ma być przeznaczone 11,3 mld zł. Dlatego, aby pokryć ten koszt, nowy fundusz będzie musiał zaciągać pożyczki (przepisy przewidują, że m.in. z budżetu państwa oraz FP).

Kołdra za krótka

Cała ta zmiana negatywnie wpłynie na kondycję finansową FS. Widać to wyraźnie w nowym projekcie ustawy budżetowej na 2020 r., który został skierowany do Sejmu w grudniu 2019 r. Jego pierwsza wersja, która trafiła do posłów pod koniec poprzedniej kadencji, zakładała, że jego wydatki wyniosą w tym roku 5,1 mld zł (530 mln zł na programy wsparcia i 4,5 mld zł na 500+), a zobowiązania, jakie FS ma z tytułu zaciągniętej już pożyczki z PF na wypłatę świadczenia uzupełniającego, wyniosą 4 mld zł.

Natomiast w projekcie budżetu, nad którym posłowie zaczęli prace w ubiegłym tygodniu, wydatki FS, przy niezmienionej wysokości przychodów, urosły do 20,4 mld zł. Poza wspomnianymi programami wsparcia, 500+, trzynastą emeryturą i rentą, składają się na nie też 4 mld zł, które są potrzebne na renty socjalne i zasiłki pogrzebowe. Pozycja w planie finansowym dotycząca zobowiązań to już 28,3 mld zł. Wynika to z tego, że w ustawie z 20 grudnia 2019 r. w sprawie przekształcenia SFWON przyjęto, że z jego z pieniędzy refinansowany został koszt wypłaty trzynastych emerytur i rent z ubiegłego roku – nowy fundusz dostał na ten cel 9 mld zł pożyczki z Funduszu Rezerwy Demograficznej, a teraz będzie zaciągał następne na wypłatę tegorocznych trzynastek. W efekcie FS zakończy rok na minusie wynoszącym 25,8 mld zł.

– Doszło do wypaczenia pierwotnej idei funduszu. Nie będzie on spełniał swojej pierwotnej funkcji, bo kwoty przeznaczane na poprawę warunków bytowych osób niepełnosprawnych i ich usamodzielnianie utoną w morzu innych wydatków. Co więcej należy się spodziewać, że funkcjonowanie FS, oparte na konieczności zaciągania kolejnych pożyczek, będzie prowadzić do dalszego osłabiania FP – mówi Monika Fedorczuk z Konfederacji Lewiatan. ©℗

>>> Czytaj też: Mordasewicz: Trzynasta i czternasta emerytura to psucie systemu emerytalnego