Nie pozwolimy na zewnętrzną ingerencję w kwestie, które w sposób fundamentalny są wewnętrznymi sprawami Sri Lanki - powiedział we wtorek szef MSZ Chin Wang Yi. Sri Lanka "nie była, nie jest i nie będzie strefą wpływów żadnego kraju" - dodał.

Wang we wtorek spotkał się z lankijskim prezydentem Gotabayą Rajapaksą, premierem Mahindą Rajapaksą oraz ministrem spraw zagranicznych Dineshem Gunewardeną.

„Nie pozwolimy na zewnętrzną ingerencję w kwestie, które w sposób fundamentalny są wewnętrznymi sprawami Sri Lanki” - powiedział Wang, cytowany przez miejscowy portal NewsInAsia. Jak zauważają lokalne media, mogło to być odniesienie do podejmowanych przez Zachód prób wywierania nacisku na Sri Lankę w kwestii praw człowieka i pojednania między grupami etnicznymi toczącymi w latach 1983-2009 wojnę domową.

Chiński polityk podkreślił, że współpraca między Pekinem i Kolombo nigdy nie była skierowana przeciwko stronom trzecim. „Jako suwerenne i niepodległe państwo Sri Lanka nie była, nie jest i nie będzie strefą wpływów żadnego kraju” - zaznaczył Wang.

Chiński polityk nazwał prezydenta Rajapaksę „starym przyjacielem Chin” i powiedział, że Pekin jako strategiczny partner będzie wspierał lankijskie interesy, w tym suwerenność, integralność terytorialną i niepodległość tego kraju. Wyraził przy tym nadzieję, że już dziś silne relacje zostaną jeszcze wzmocnione.

Reklama

„Sri Lanka jest małym krajem. Na szczęście lub nieszczęście, jest położona w strategicznym miejscu. W efekcie musi się mierzyć z wieloma politycznymi wyzwaniami. Jedynym sposobem na ich przezwyciężenie jest bycie silnym gospodarczo. Niezależność gospodarcza zagwarantuje niezależność polityczną” - powiedział Gotabaya Rajapaksa.

Jak dodał, jego kraj jest gotów wzmocnić przyjazne relacje z Chinami i opartą na obopólnych korzyściach współpracę w związku z Inicjatywą Pasa i Szlaku, w ramach której na wyspie mają powstać regionalne centra logistyczne. Z kolei premier Mahinda Rajapaksa podkreślił poparcie rządu dla budowy stołecznego dystryktu biurowo-logistycznego Colombo Port City oraz portu w Hambantocie na południu kraju. Obie inwestycje mają uczynić ze Sri Lanki regionalny hub biznesowo-finansowy. Na ich terenie blisko powiązane z rządem w Pekinie firmy wydzierżawiły ziemię na 99 lat, w wypadku Hambantoty - w zamian za umorzenie części długu.

W poniedziałek ambasador Chin na Sri Lance Cheng Xueyuan przekonywał na łamach miejscowej gazety „Daily FT”, że Pekin nie zastawia na Sri Lankę „pułapki zadłużenia”, a przeciwnie – pomaga krajowi z niej uciec. Cheng powiedział, że „w wielu przypadkach” lankijski rząd wykorzystywał niżej oprocentowane kredyty chińskie do spłacenia droższych kredytów zachodnich. Jak powiedział, kredyty te są używane głównie do rozbudowy infrastruktury: portów, dróg i tam, mających znaczenie dla jakości życia mieszkańców.

Sri Lanka od kilku lat ma kłopoty ze spłatą długu zagranicznego sięgającego 83 proc. PKB. Według danych lankijskiego Banku Centralnego na koniec 2018 roku kraj miał 52 mld dolarów długu zagranicznego, z czego 6 mld (11,5 proc.) zaciągniętych w Chinach. W tym roku Sri Lanka będzie musiała spłacić 4,8 mld dolarów długu.