"Wiemy, jakiej kwoty dofinansowania spodziewają się te firmy, które złożyły wnioski. Mamy to rozpisane na lata. Jesteśmy po roboczych kontaktach i myślę, że jesteśmy w stanie spełnić te wymagania po zatwierdzeniu projektów, jeżeli w opisie technologicznym jest wskazanie, że ta pomoc jest niezbędna" – powiedziała Emilewicz na konferencji prasowej.

Celem zainicjowanego przez Komisję Europejską Europejskiego Aliansu Bateryjnego (European Battery Alliance) jest budowa w Unii przemysłu produkującego baterie dla samochodów elektrycznych i stacjonarnych magazynów energii. Według szacunków Komisji, w roku 2025 wartość rynku baterii może sięgać 250 mld euro rocznie i wielkością od odpowiadać gospodarce Danii.

W grudniu ub. roku Komisja Europejska wydała pozwolenie na udzielenie pomocy publicznej dla pierwszej grupy przedsięwzięć zgłoszonych przez siedem krajów, w tym Polskę.

"Jesteśmy po bardzo intensywnym procesie europejskim. Europejski Alians Bateryjny odbywa się według specjalnego schematu pomocy publicznej. Mówimy o udzielaniu wsparcia finansowego w schemacie innym niż tzw. mapa pomocy publicznej, jaka jest przyjęta dla Unii Europejskiej" – podkreśliła Emilewicz.

"Polska powiedziała, że po pierwsze przystępuje do takiego aliansu, po drugie zgadza się, aby w ramach tego mechanizmu pomoc publiczna była udzielana państwom, które z pomocy publicznej korzystać nie mogą, takim jak Francja i Niemcy" - dodała.

W projektach złożonych do notyfikacji w Komisji Europejskiej w tzw. parasolu niemieckim i francuskim uczestniczą polskie firmy. Są to głównie firmy, które zajmują się recyklingiem czyli odzyskiwaniem pierwiastków ziem rzadkich (m.in. litu) z baterii.

"Jest to bardzo istotna gałąź przemysłu, nie tylko dlatego że mówimy o gospodarce w obiegu zamkniętym, ale także dlatego że w Europie tych pierwiastków ziem rzadkich praktycznie nie ma, a jeżeli są, to w bardzo niewielkim wymiarze. W związku z tym odzyskiwanie jest jednym ze źródeł surowca" – zaznaczyła minister.

Emilewicz podkreśliła, że Polska przyjęła inną metodologię finansowania niż np. Francja czy Niemcy, którzy najpierw zadeklarowali kwotę (Francja – 700 mln euro, Niemcy – 1 mld euro) , a potem czekali na zgłoszenia firm. "My zaczęliśmy rozmowy od tego, żeby sprawdzić potencjał rynku, zebraliśmy te firmy, firmy złożyły swoje projekty, te zostały przeanalizowane w dialogu konkurencyjnym i technologicznym i dzisiaj szukamy sposobu finansowania" – dodała minister.

>>> Czytaj też: Flipperzy pompują bańkę na rynku mieszkań. W Krakowie brakuje nowych lokali