Łukaszenka: Fake news jak broń chemiczna, media - jak broń masowego rażenia

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 lutego 2020, 13:18
Alaksandr Łukaszenka
Alaksandr Łukaszenka/ShutterStock
Fake newsy są niczym broń chemiczna, a media przekształciły się w broń masowego rażenia – oświadczył we wtorek prezydent Białorusi podczas narady z redaktorami naczelnymi mediów państwowych. Alaksandr Łukaszenka wezwał media do obrony "suwerenności informacyjnej” kraju.

Według Łukaszenki dzisiaj to nie tylko środek przekazywania informacji, ale „”.

„Fałszywe informacje, fake news, deepfake i tak zwana postprawda, zręczna manipulacja odbiorcą w celu odwrócenia jego uwagi od rzeczywiście ważnych problemów - to trucizna informacyjna podobna do broni chemicznej” – oznajmił Łukaszenka podczas narady z redaktorami naczelnymi mediów państwowych – telewizji, gazet, agencji BiełTA.

„Oczekują nas jeszcze gorsze rzeczy, które po prostu trudno będzie dementować, przynajmniej – w krótkim czasie” – powiedział prezydent.

Jak podkreślił, odpowiednia reakcja informacyjna odgrywa „szczególną rolę”, ponieważ całe warstwy społeczne są bezbronne wobec szkodliwego działanie fałszywej informacji.

Według Łukaszenki Białoruś znajduje się w sytuacji szczególnie trudnej, ponieważ na polu informacyjnym „dostaje się jej i od sojuszników, i od rywali czy wrogów, jak ich nazwano”. „W tym sensie Białoruś jest ostrzeliwana ze wszystkich kierunków” – ocenił.

Łukaszenka podkreślił, że „suwerenność informacyjna” to ważny element niepodległości i należy „jej bronić za wszelką cenę”.

Tematem spotkania była m.in. strategia rozwoju mediów, wyzwania stojące przed nimi. Łukaszenka zwrócił uwagę na to, że media powinny być gotowe do działania w warunkach rozwoju internetu, blogów i sieci społecznościowych. Powinny również ostrzej i szybciej reagować, a także produkować więcej własnych treści.

W poniedziałek minister informacji Białorusi Alaksandr Karlukiewicz oświadczył, że do końca roku nie mniej niż 30 proc. treści emitowanych przez telewizje państwowe powinno być produkcji białoruskiej. W białoruskiej telewizji dominują treści rosyjskie, na co od dawna z zaniepokojeniem wskazuje opozycja i środowiska niezależne.

Karlukiewicz wypowiadał się podczas narady podsumowującej działanie ministerstwa. Media niezależne nie zostały zaproszone na żadne ze spotkań.

>>> Czytaj też: Wyboista droga do Unii. Bałkany wciąż czekają na progu drzwi do UE

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj