Prof. Kleiber: Trzeba stwarzać możliwości, by obie strony ze sobą na spokojnie, bez kamer rozmawiały [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 lutego 2020, 15:05
Michał Kleiber fot. Darek Golik
Michał Kleiber fot. Darek Golik/Dziennik Gazeta Prawna
Rzeczywiście z obu stron słyszę buńczuczne deklaracje, że nie cofniemy się nawet o pół kroku, ale to w końcu minie. I dlatego trzeba stwarzać możliwości, by obie strony ze sobą na spokojnie, bez kamer rozmawiały - mówi prof. Michał Kleiber w rozmowie z Robertem Mazurkiem.

Do wyborów prezydenckich zapewne nic się nie wydarzy – i mówię to ze smutkiem. Jestem jednak pewien, że za trzy miesiące będzie większa otwartość i chęć rozmowy, większa skłonność do porozumienia. To ważne, bo docelowy model wymiaru sprawiedliwości wymaga rozmów.

To przedwczesna opinia, rozmowy się toczą i to jest najważniejsze. Rzeczywiście z obu stron słyszę buńczuczne deklaracje, że nie cofniemy się nawet o pół kroku, ale to w końcu minie. I dlatego trzeba stwarzać możliwości, by obie strony ze sobą na spokojnie, bez kamer rozmawiały.

Dwa pociągi jadą wprost na siebie, a maszyniści czekają, aż pędzący z naprzeciwka ustąpi – to nie budzi mojego optymizmu. Ale czas biegnie, polityka się zmienia i za chwilę będziemy po wyborach, a następne dopiero za trzy lata. Będzie trochę spokoju.

Nikt się nie przyzna do ustępstw, ale będą skazani na porozumienie przynajmniej w kilku sprawach. Wierzę, że można choćby nieco zmienić sposób wyłaniania KRS czy zakres orzecznictwa Izby Dyscyplinarnej SN bez odtrąbienia zwycięstwa w tym sporze.

Widzę pewne gesty. Z jednej strony Małgorzata Kidawa-Błońska odrzuca fatalną koncepcję totalnej opozycji, a z drugiej prezydent Andrzej Duda deklaruje chęć dialogu i zaprasza opozycję na spotkanie. Tak, to na razie tylko słowa, ale ważne. Doceniam je.

Oczywiście. Dam panu przykład: mnie bardzo boli szkalowanie Polski za granicą, dlatego wydawca pisma „Wszystko Co Najważniejsze” zainicjował wielką, międzynarodową akcję promocji naszego kraju przez publikowanie tekstów w największych mediach. Zasięg tej akcji wynosił 450 mln ludzi. Zapewne nie wszyscy to przeczytali, ale tylu osobom umożliwiliśmy dostęp do tych tekstów.

A publikują tam stale prezydent, premier, a z drugiej strony osoby o liberalnych, lewicowych poglądach. Niektórym nie mieści się w głowie, że tak można.

Politykami zbyt często zostają ludzie, którzy nie mają zbyt wielu osiągnięć i nic dziwnego, że dla nich staje się ona sednem życia, jedyną możliwością dokonania czegoś. To fatalne, bo do polityki powinni iść ludzie, którzy odnieśli jakiś sukces, coś poza nią znaczą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj