"Sąd Najwyższy potwierdził zasadność decyzji Prezesa URE o nałożeniu kary na przedsiębiorstwo energetyczne stwierdzając przy tym, że możliwość odstąpienia od wymierzenia kary jest uznaniową kompetencją przysługującą regulatorowi jako wyspecjalizowanemu i niezależnemu organowi o szczególnej pozycji ustrojowej" - poinformował w czwartek URE.

Sąd Najwyższy rozpoznawał sprawę nałożenia przez prezesa URE kary na dystrybutora energii, czyli operatora systemu dystrybucyjnego (OSD). Chodziło o postępowanie w sprawie "nagminnych przypadków" (w 2013 roku było ich ok. 1000) utrudniania zmiany sprzedawcy odbiorcom przyłączonym do sieci tego dystrybutora.

Reklama

"Chodziło m.in. o przypadki nieuzasadnionej, negatywnej weryfikacji zgłoszeń umów sprzedaży energii elektrycznej. Zdarzało się także, że dystrybutor przerywał bez uzasadnienia proces zmiany sprzedawcy, nie informując o tym firmy obrotu (alternatywnego sprzedawcy energii)" - wyjaśnia URE.

Prezes URE uznał, że działanie operatora "cechowało się znacznym stopniem szkodliwości, gdyż naruszało stabilność obrotu i zniechęcało odbiorców do skorzystania z prawa wyboru sprzedawcy". Dlatego w marcu 2015 roku, nałożył na przedsiębiorstwo 150 tys. zł kary za naruszenie postanowień „Instrukcji Ruchu i Eksploatacji Sieci Dystrybucyjnej – Bilansowanie Systemu Dystrybucyjnego i Zarządzanie Ograniczeniami Systemowymi”.

URE wyjaśnił, że instrukcja ta reguluje stosunki między operatorem systemu dystrybucyjnego a sprzedawcami energii, m.in. szczegółowo określa zasady i terminy dotyczące procedury zmiany sprzedawcy. Prezes URE zatwierdza ten dokument każdemu z dystrybutorów w drodze decyzji administracyjnej.

Dystrybutor wniósł odwołanie od decyzji prezesa URE do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK), który w maju 2016 r. je oddalił. Spółka złożyła więc apelację. Sąd Apelacyjny w Warszawie wyrokiem z lutego 2018 r. częściowo zmienił orzeczenie SOKiK i decyzję Prezesa URE, odstępując przy tym od wymierzenia kary pieniężnej. Jak podkreślono w komunikacie URE "w pozostałym zakresie Sąd Apelacyjny apelację oddalił, podzielając ustalenia sądu I instancji, który stwierdził, że doszło tu do naruszenia zapisów obowiązującej operatora Instrukcji Ruchu".

Prezes URE złożył kasację do Sądu Najwyższego. Ten uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania kasacyjnego przez Sąd Apelacyjny w Warszawie.

"Sąd Najwyższy podzielił stanowisko Prezesa URE, które znalazło uznanie Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, zgodnie z którym to Prezes URE kształtuje politykę wymiaru kar wobec przedsiębiorstw popełniających wykroczenia administracyjne określone w ustawie Prawo energetyczne. Sąd Najwyższy zwrócił szczególną uwagę na kwestię zakresu władztwa organu regulacyjnego. W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że specyfiką tej władzy (regulacyjnej) jest dyskrecjonalność, przejawiająca się w szeroko zakreślonej swobodzie decyzyjnej w wykładni przepisów zawierających pojęcia nieostre, jak również wyborze adekwatnego do konkretnej sytuacji rozstrzygnięcia, co jest określane mianem uznania regulacyjnego" - podkreślił URE w przekazanym komunikacie.

Urząd zwrócił uwagę, że Sąd Najwyższy w uzasadnieniu do wyroku wskazał na wysoką pozycję ustrojową organu regulacyjnego, która jest uwarunkowana silną pozycją przedsiębiorców działających na rynkach regulowanych. Według sądu ta silna pozycja przedsiębiorców musi zostać zrównoważona odpowiednią pozycją organu regulacyjnego, aby ten ostatni był w stanie zagwarantować poszanowanie interesu publicznego oraz praw konsumentów.

"Dlatego Sąd Najwyższy podziela stanowisko wyrażone w orzecznictwie Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, wedle którego to Prezes URE kształtuje politykę wymiaru kar wobec przedsiębiorców popełniających delikty administracyjne określone w ustawie – Prawo energetyczne" - wskazał URE.

Z orzeczenia Sądu Najwyższego wynika, że rozpatrując sprawę w 2015 r. Prezes URE nie dostrzegł podstaw do odstąpienia od nałożenia kary na OSD i szczegółowo uzasadnił swoje stanowisko.

Sąd Najwyższy podkreślił ponadto, że nawet w razie ziszczenia się przesłanki małej szkodliwości czynu, Prezes URE nie ma obowiązku odstąpienia od nałożenia kary pieniężnej.

"Wynika to z przyznanego (...) regulatorowi uznania administracyjnego, które zakłada możliwość wyboru różnych rozstrzygnięć w tym samym stanie faktycznym. Prezes URE, mając na względzie cele prawa energetycznego, realia rynkowe i sytuację konsumentów, może więc podjąć decyzję o nieskorzystaniu z kompetencji do odstąpienia od wymierzenia kary, nawet gdy chodzi o czyn o znikomej szkodliwości czynu. Jako że są to kryteria słusznościowe, których stosowanie jest wpisane w istotę uznania administracyjnego, sąd nie powinien co do zasady zastępować Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki w ocenie, czy w danych okolicznościach wspomniane kryteria wymagają nałożenia kary, czy raczej odstąpienia od jej nałożenia" - napisano w komunikacie. (PAP)