Hm, a muszę składać deklarację polityczną wprost?
To prawda, skoro o polityce mogą mówić aktorzy, prawnicy, biznesmeni, wszyscy, to czemu mam być jedyną osobą w Polsce, której się tego zabrania?
Nie kupuję kandydatury Kidawy-Błońskiej. Jej obóz polityczny miał ogromne kłopoty z wykreowaniem lidera, kandydata na prezydenta. Próbowali, ale im się nie udało. Nie wydaje mi się, by Kidawa-Błońska miała charyzmę i wizję. Nie twierdzę, że Duda to wizjoner, ale dostrzegam różnicę. Zupełnie mnie nie przekonuje kandydatka Platformy.
Jakoś nie, ona ostatnio reklamowała makaron, prawda? No właśnie.
Uważa pan, że mają jakiekolwiek szanse i warto o nich rozmawiać?
Sam wielokrotnie mówiłem, żeby nie głosować według sondaży, ale tutaj nie dość, że słabi, to jeszcze nieprzekonujący. Kosiniak-Kamysz zawsze wydawał mi się – nie wiem, czy wypada tak mówić – mydłkiem. Przepraszam, ale on po prostu jest mydłkowaty.
Było parę ostrych słów…
Spierdalaj czy spieprzaj?
Nie był to prezydent moich marzeń.
Nie było, ale ja nie jestem grzeczny.
Krzysztof Bosak to zupełnie nie moja bajka, nie te światy. Szymon Hołownia to jakiś eksperyment społeczny, prowokacja celebrycko -telewizyjna i trudno taką ustawkę traktować serio. Biedroń jest tak niepoważny i zajęty sobą, że nawet nie mogę o nim niczego powiedzieć.
Z jednej strony lubię politycznie skakać z kwiatka na kwiatek, daję szansę nowym. Idąc tym tropem, powinienem zagłosować na przykład na Hołownię, a za pięć lat ogłosić, że się myliłem. Teraz jednak nie widzę żadnej świeżej twarzy, lidera nowego frontu, który porwałby mnie swoją ideą.
Podoba mi się, jak przemawia.
(śmiech) A panu nie? Ale naprawdę wyczuwam w tym godność w publicznym reprezentowaniu urzędu. Rozumiem zarzuty, że jest zbyt blisko partii rządzącej, może to w ogóle powinno wyglądać inaczej, może warto, żeby prezydent był z innej mańki i przełamał monopol? Na razie nie porywa mnie ten temat.
Nie, czasem raczej wyprowadzam z błędu tych, którzy ulegli propagandzie jednej ze stron… (śmiech).
Biorę od nich pieniądze?
Niczego nam nie fundowali, tylko kupili u nas pakiety sponsorskie. Mamy duże zasięgi, to jesteśmy atrakcyjni dla reklamodawców. Spółki Skarbu Państwa od lat kupują reklamy w mediach i nie słyszałem, by ktoś to potępiał i zarzucał im, że chodzą na pasku władzy. Orlen kupował reklamy w „Przeglądzie Sportowym”…
Ale reklamował się też w „Gazecie Wyborczej” czy „Rzeczpospolitej”, które piszą. Znów, dlaczego mam być jedynym medium w Polsce, w którym nie mogą się reklamować spółki państwowe? Wszędzie mogą, tylko nie u Stanowskiego?
Ludzie z natury są podejrzliwi.
Mało tego, ja z otwartą przyłbicą broniłem Trawnika, wbrew wszystkim! Zdradzę coś panu – znam bardzo dobrze właściciela tej firmy, to człowiek opętany sprawami nawierzchni. Gdy tylko przyjeżdża do Warszawy i zatrzymuje się u mnie, to gadamy cały czas o murawie. To męczące, ale śmiem twierdzić, że stałem się najlepiej poinformowanym w sprawach trawy dziennikarzem sportowym w Polsce.
Broniłem Trawnika, bo wiedziałem, dlaczego na Stadionie Narodowym są kłopoty z murawą i kogo zrobiono kozłem ofiarnym.
>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP
