Czy nowe unijne "prawo klimatyczne" zagrozi polskiej energetyce?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 marca 2020, 05:50
Emisje gazów cieplarnianych
Emisje gazów cieplarnianych/ShutterStock
Bruksela chce aby Unia Europejska rozważyła zmniejszenie emisji CO2 o 55 proc. zamiast 40 proc. do 2030 r. Ceny uprawnień do emisji poszybują wtedy do 60-70 euro. Albo szybko odejdziemy od węgla albo na długo będziemy mieli najdroższy prąd w Europie i uzależnimy się od jego importu
4473063-przychody-polski-ze-sprzedazy.png
Przychody Polski ze sprzedaży praw do emisji CO2

Przedstawiony wczorajprojekt nazwany nieco na wyrost to pierwszy akt prawny w ramach . W sumie ma przyjąć ok. 40 różnych zmian w prawie bądź nowych i rozporządzeń.

>>> Czytaj więcej: Kurtyka: Tempo dochodzenia do neutralności klimatycznej musi być nieco inne

Prawo klimatyczne jest ważne z dwóch powodów: po pierwsze projekt wyraźnie stwierdza, że UE jako całość ma osiągnąć do 2050 r., po drugie znacznie podnosi ambicje już do 2030 r. Zamiast dotychczas przyjętego celu redukcji emisji o 40 proc. (w stosunku do 1990 r.) UE ma się sprężyć i wykręcić „50 do 55 proc.”.

Trzecia istotna propozycja to przepis ustanawiający zasadę, że trajektorię dochodzenia do celu w poszczególnych latach będzie robiła samodzielnie Komisja Europejska przy pomocy tzw. aktów delegowanych. Według naszych rozmówców w Brukseli na to są jednak najmniejsze szanse, państwa członkowskie nie dopuszczą do takiego uszczuplenia swoich kompetencji. Ale zwiększenie celu jest jak najbardziej realne.

Co to oznacza? Zmniejszyć emisję CO2 można na dwa sposoby: albo przykręcając śrubę sektorom gospodarki objętym tzw. handlem prawami do emisji (ETS) czyli energetyką i dużym przemysłem oraz non-ETS czyli rolnictwo, budownictwo, transport itd. W tych sektorach obniżenie emisji wymusza się głównie ostrzejszymi normami, ale jest to dużo trudniejsze.

>>> Czytaj również: Niskoemisyjny smog kosztuje każdego Polaka od 300 do 800 euro rocznie

Ponieważ Bruksela nie przedstawiła na razie żadnych ocen skutków wprowadzenia prawa klimatycznego, to musimy się oprzeć na analizach przeprowadzanych w kraju przez Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych (CAKE). To państwowa instytucja, ale jej opracowania cieszą się zasłużoną renomą.

Otóż CAKE szacuje, że redukcja emisji o 50-55 proc. wymusi zmniejszenie emisji przez energetykę i przemysł (sektor ETS) o 52-57 proc (na dziś mają zredukować o 43 proc.) Zaś budownictwo, transport i rolnictwo powinny zmniejszyć emisje o 42-48 proc. ( ich obecny cel to 30 proc.).
Jaka jest prognoza cen uprawnień do emisji? O ile może zwiększyć się import prądu? Czy fiskus zainkasuje miliardy? Jakie są komentarze polskiego rządu? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj