Z uwagi na stan zdrowia nie będę pełnić już funkcji szefowej kampanii prezydenta Andrzeja Dudy - oświadczyła w sobotę w mediach społecznościowych mecenas Jolanta Turczynowicz-Kieryłło. Rezygnacja nie ma związku z koronawirusem - zapewnił rzecznik sztabu Adam Bielan.

"Moi Drodzy, z uwagi na stan zdrowia nie będę pełnić już funkcji szefowej kampanii prezydenta Andrzeja Dudy. Dziękuję wam za wszystkie wspólne chwile na kampanijnej drodze. Myślę teraz o tym byśmy zwyciężyli jako naród..." - napisała Turczynowicz-Kieryłło na Twitterze.

Rzecznik sztabu wyborczego prezydenta Adam Bielan w rozmowie z PAP zapewnił, ze rezygnacja Turczynowicz-Kieryłło nie ma związku z epidemią koronawirusa. "Nie, absolutnie nie ma to związku z epidemią" - podkreślił. "Dziękujemy pani mecenas za dotychczasową pracę i życzymy powrotu do zdrowia" - dodał.

Rzecznik sztabu poinformował też, że w tej chwili nie ma decyzji o zastąpieniu kimkolwiek Turczynowicz-Kieryłło na funkcji szefa kampanii. "Pracujemy w dotychczasowym składzie. Szefem sztabu pozostaje europoseł Joachim Brudziński" - zaznaczył Bielan.

Prezydent Duda zainaugurował swoją kampanię wyborczą w sobotę 15 lutego podkreślając, że najważniejszym celem jego prezydentury jest podniesienie poziomu życia Polaków. Deklarował chęć spotkania się z jak największą liczbą mieszkańców Polski. Kilka dni później zaprezentował swój sztab wyborczy.

Turczynowicz-Kieryłło, kojarzona z Porozumieniem Jarosława Gowina, jako szefowa kampanii towarzyszyła prezydentowi m.in. podczas jego objazdu po kraju DudaBusem.

Od samego początku wypowiedzi Turczynowicz-Kieryłło wzbudzały kontrowersje i były krytykowane przez opozycję m.in. te o "dowolności korzystania z wolności słowa". Mecenas tłumaczyła, że chodziło o hejt, który jest nadużyciem wolności słowa. "Wolność słowa i kultura polityczna - to szacunek dla poglądów innych ludzi. Nie ma to nic wspólnego z hejtem, czyli mową nienawiści, która narusza godność drugiego człowieka" - pisała wówczas na Twitterze.

Turczynowicz-Kieryłło musiała też tłumaczyć się z publikacji "Gazety Wyborczej". "Mieszkaniec Milanówka twierdzi, że podczas ciszy wyborczej przed drugą turą wyborów samorządowych w 2018 r. Jolanta Turczynowicz-Kieryłło roznosiła plakaty ośmieszające jednego z kandydatów. Kiedy próbował ją zatrzymać, ugryzła go w rękę" - czytamy w artykule "GW". Incydent, do którego miało dojść, opisał w listopadzie 2018 r. portal internetowy obiektywna.pl. Ówczesna szefowa kampanii Dudy argumentowała wtedy, że została zaatakowana, broniła siebie i syna.

>>> Czytaj też: Szefernaker: Kolejne dni będą kluczowe dla decyzji o dacie wyborów