Stan wyjątkowy w Polsce? Nie ma potrzeby, by z niego korzystać [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 7 minut
16 marca 2020, 07:43
Koronawirus, przejście graniczne w Medyce
Koronawirus, przejście graniczne w Medyce/PAP
Zagrożenie dotyczy rozpowszechniania epidemii, a więc na podstawie stosownej ustawy zostały podjęte działania. Podstawy prawne o stanie wyjątkowym są dużo szersze. Nie ma więc potrzeby, by z nich korzystać. Na najważniejsze pytania związane z epidemią koronawirusa w Polsce odpowiada Paweł Szefernaker, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji.
4479674-u76950-2-szefernaker-pawel-0060-wg-fot-20wojtek-20gorski-p.jpg

Zagrożenie dotyczy rozpowszechniania epidemii, a więc na podstawie stosownej ustawy zostały podjęte działania. Podstawy prawne o stanie wyjątkowym są dużo szersze. Nie ma więc potrzeby, by z nich korzystać. Mamy ponad 100 przypadków osób zakażonych, w wielu krajach UE te liczby są już dużo wyższe. Chcemy zrobić wszystko, by zahamować postępy choroby, także opierając się na doświadczeniach innych państw.

>>> Czytaj też: Koronawirus na świecie [AKTUALNA MAPA ZAKAŻEŃ]

Cele wyznaczają premier, minister zdrowia i inspekcja sanitarna w porozumieniu z ekspertami. Na pewno widać krzywą wzrostu zachorowań na wirusa w innych państwach. Działania podejmowane są po to, by postępy choroby u nas były wyhamowane na wcześniejszym etapie niż w innych państwach.

Straż Graniczna wraz z innymi służbami skutecznie zabezpiecza granice. Nasi obywatele mogą przekraczać ją jedynie w wyznaczonych do tego miejscach, gdzie są tymczasowe posterunki. W pozostałych miejscach nie można przekroczyć granicy.

Sytuacja jest dynamiczna. Możemy mieć do czynienia ze zmianą planów wielu osób. W ciągu kilku godzin na specjalnej stronie LOT-u 13 tys. naszych rodaków zgłosiło potrzebę powrotu samolotami do Polski. Chcę zwrócić uwagę na to, że wprowadzane przez nas działania są przeciwko wirusowi, a nie przeciw komukolwiek. Jeśli nasi rodacy będą chcieli wrócić, to nasze ambasady i konsulaty działają w trybie nadzwyczajnym, by udzielić im informacji na temat możliwości powrotu.

Po to są służby konsularne, by naszym rodakom za granicą pomagać. W przyjętych rozwiązaniach jest możliwość, by mimo zakazu lotów pasażerskich organizować powrotne loty czarterowe np. w porozumieniu z narodowym przewoźnikiem.

To może być sposób na rozwiązanie problemu powrotu z tych miejsc, gdzie nie będzie lotów czarterowych.

Nasi obywatele są zobowiązani do odbycia obowiązkowej dwutygodniowej kwarantanny. Co do zasady będą to robić we własnym domu, poinformują o miejscu kwarantanny w formularzu lokalizacyjnym, jaki otrzymają od Straży Granicznej. Pozostali, którzy nie mogą tego zrobić w miejscu zamieszkania, będą skierowani do zbiorowych miejsc kwarantanny, które są organizowane w poszczególnych powiatach.

>>> Czytaj też: Kilkaset tysięcy Polaków wróci do kraju? MSZ: Skala operacji jest gigantyczna

Każdy wracający z zagranicy otrzymuje od Straży Granicznej w momencie wjazdu do kraju ulotkę, przygotowaną przez resort zdrowia, w której wszystkie szczegóły kwarantanny są wytłumaczone.

Do soboty w kwarantannie były jedynie osoby, które miały styczność z osobami chorymi na koronawirusa. Jest ich kilka tysięcy. Policja sprawdza, czy wszyscy jej przestrzegają. W sobotę na 5 tys. sprawdzonych miejsc policjanci nie zastali 15 osób. Czyli ponad 99 proc. osób w kwarantannie przestrzega tych rygorów. Widać, że co do zasady Polacy podchodzą do tego bardzo odpowiedzialnie. Oczywiście teraz będzie duży przyrost osób wracających do Polski, więc także inne służby państwowe będą zaangażowane do takiej akcji sprawdzającej.

Tak, choć są wyjątki. To kilka grup. Po pierwsze, będą mogli wjechać małżonkowie czy dzieci polskich obywateli. Kolejna grupa to obywatele innych państw posiadający Kartę Polaka. Wjadą także cudzoziemcy posiadający prawo stałego pobytu czy prawo do pracy na terytorium Polski. Co oczywiste, prawo wjazdu mają także dyplomaci.

Jeśli cudzoziemiec ma prawo do pracy na terytorium Rzeczypospolitej, może wjechać.

Od dawna istnieją przepisy kodeksu karnego i kodeksu wykroczeń, które sankcjonują pewne działania w przypadku zagrożenia epidemią. Sądzę, że służby będą egzekwować odpowiedzialność od osób łamiących przepisy.

Poza policją mogą to być inspekcje typu handlowa czy sanitarna. Jestem przekonany, że w poczuciu odpowiedzialności za zdrowie obywateli do obchodzenia przepisów nie będzie dochodziło.

Eksperci twierdzą, że zaniedbanie sprawy na tym etapie doprowadziło do epidemii w innych krajach. Odpowiedzialny rząd musi zrobić wszystko, by nie dopuścić do takiej skali.

Na bieżąco sprawy związane z gospodarką są monitorowane. Po wielu dniach spadków na polskiej giełdzie decyzja rządu o stanie zagrożenia epidemią została odebrana pozytywnie. Na pewno z gospodarczego punktu widzenia jest to sytuacja wyjątkowa i dotąd nieznana. Nad szczególnymi rozwiązaniami w tych sprawach pracują w rządzie ministrowie resortów gospodarczych.

Środki ochrony osobistej są na bieżąco, według zapotrzebowania, dostarczane. Wojewodowie na bieżąco zgłaszają zapotrzebowanie w Agencji Rezerw Materiałowych. Rząd poczynił zakupy w zakresie tych środków, a jednocześnie − tak jak informował premier − część spółek zmieniła linie produkcyjne, by móc produkować więcej np. środków dezynfekujących.

Praktycznie codziennie podejmujemy działania, które mają na celu zwiększenie sieci laboratoriów.

Zgodnie z wytycznymi WHO to najlepszy sposób na zatrzymanie rozprzestrzeniania się choroby.

Przepisy dotyczą wszystkich. Współpraca z Kościołem układa się dobrze, episkopat dostosowuje się do wszystkich działań podjętych przez rząd. Dziś mamy pierwszy taki dzień, gdzie odbywają się msze św. w rygorze rozporządzenia o zagrożeniu epidemią.

Wszystkie podjęte dotąd kroki podejmowaliśmy po konsultacji z ekspertami, którzy monitorują sposób rozprzestrzeniania się tej choroby na świecie. Sytuacja jest niezwykle dynamiczna i również kolejne kroki będą podejmowane na podstawie współpracy z ekspertami.

Nie ma decyzji o zmianie w tym temacie.

Jak mówiłem, sytuacja w Polsce i na świecie jest dynamiczna. Nie namówią mnie panowie na prognozy, jakie mogą być następne kroki. Staramy się być o krok przed innymi rządami, w wielu działaniach jesteśmy rządem, który jako pierwszy w Europie podjął działania na dużą skalę.

Mieliśmy do czynienia z różnymi sposobami działań europejskich polityków, duża część z nich zbagatelizowała zagrożenie, niektóre rządy nie podjęły działań, które mogłyby zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby. Przywołany przez panów premier Wielkiej Brytanii przyjął inny niż my model − niepodejmowania drastycznych kroków w celu zabezpieczenia się przed koronawirusem.

>>> Czytaj też: Brytyjski rząd wzywa przemysł do przestawienia się na produkcję respiratorów

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj