Koronapolityka. W czasach epidemii trudno cokolwiek przewidzieć

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
21 marca 2020, 18:00
Sejm
Sejm/ShutterStock
Zagrożenie dla życia Polaków i ratowanie gospodarki przed upadkiem sprawiły, że polityka wjechała na nieprzewidywalne tory.

Jeszcze niedawno poppolityczna debata ogniskowała się wokół palca posłanki Joanny Lichockiej i 2 mld zł darowanych TVP. Tydzień temu w Magazynie DGP pisaliśmy, jak się robi politykę „na wirusie”. Minęło kilka dni, epidemia stała się pandemią, mamy pierwsze w kraju ofiary śmiertelne wirusa SARS-Cov-2 – i kampania zamarła.

– Notowania Andrzeja Dudy w zasadzie się nie zmieniają, lekko spada poparcie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Widać za to rosnącą liczbę osób, które nie wiedzą, na kogo zagłosować, i spadającą deklarowaną frekwencję – mówi Marcin Duma z ośrodka badania opinii publicznej IBRiS. – W czasie pandemii wszyscy stąpają po grząskim gruncie. Nikt takiej sytuacji wcześniej nie doświadczył, nie ma kogo naśladować – mówi dr Adam Gendźwiłł, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Skala zagrożeń jest nieznana. Szefowa Christine Lagarde powiedziała szefom rządów państw UE, że trzymiesięczna kwarantanna może spowolnić wzrost gospodarczy UE o 5 proc. A ogólne skutki pandemii mogą oznaczać PKB niższy o 10 proc. To scenariusze, od których politykom robi się słabo.

Pandemia stawia nowe wyzwania tak przed rządem, jak i przed opozycją.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj