Od środy kształcenie i ocenianie na odległość

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
23 marca 2020, 20:48
Szkoła lekcje online
Do połowy tygodnia dyrektorzy szkół i przedszkoli wraz z nauczycielami mają czas na opracowanie sposobu realizacji podstawy programowej na odległość. /ShutterStock
Nauczanie zdalne w większości szkół wciąż będzie ograniczać się do wysyłania tematów do opracowania i dodatkowych zadań. Z przyczyn technicznych i logistycznych na lekcje przez internet zdecyduje się niewiele placówek.
4484352-u14344-graf-20b9-20zasady-20nauczania-20na-20odleglosc-20-p.jpg
Zasady nauczania na odległość.

Do połowy tygodnia dyrektorzy szkół i przedszkoli mają czas na opracowanie – w porozumieniu z nauczycielami – . Będą już mogli oceniać postępy w nauce uczniów (wcześniej przepisy do tego nie uprawniały). Takie rozwiązania znalazły się w rozporządzeniu ministra edukacji narodowej z 20 marca 2020 r. w sprawie szczególnych rozwiązań w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (Dz.U. poz. 493). Znowelizowane zostało też rozporządzenie w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem koronawirusa (Dz.U. poz. 492), wydłużając zamknięcie szkół i przedszkoli do 10 kwietnia.

MEN przekonuje, że ponad 90 proc. szkół już teraz prowadzi skutecznie zajęcia na odległość. Jednak w przytłaczającej większości sprowadza się to do powtarzania materiału i przesyłania zadań przez dziennik elektroniczny. Nowe rozporządzenie ma to zmienić.

Rodzice najbardziej się obawiali, że MEN wprowadzi w określonych godzinach (np. według planu lekcji). Tymczasem w wielu domach jest jeden komputer – na kilkoro dzieci i dorosłych, którzy w tej chwili pracują zdalnie. Takie rozwiązanie się jednak nie znalazło w rozporządzeniu. Co więcej, minister edukacji Dariusz Piontkowski zaapelował, aby uwzględnić, że rodzice pracują i nie będą mieli czasu ani technicznej możliwości, aby pomóc uczniom w kontakcie z nauczycielem. Dyrektorzy, którzy będą chcieli wprowadzić zdalne lekcje o określonej porze, muszą uwzględnić zajęcia przy użyciu komputera, ale także takie, do których nie jest on niezbędny.

– Nie będziemy z tego szczegółowo rozliczać i wpisywać nieobecności. Wystarczy, że uczeń podejmie próbę kontaktu z nauczycielem i w określonym czasie wykona zadania – zapowiada Izabela Leśniewska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 23 w Radomiu.

Wszystko więc wskazuje na to, że w sposobie prowadzenia lekcji na odległość niewiele się zmieni. Uczniowie jednak muszą być przygotowani na to, że już . Taką możliwość daje im nowe rozporządzenie.

Wbrew oczekiwaniom części rodziców nowe przepisy nie uregulują jednak szczegółowo nauczania na odległość. Nadal wiele zależeć będzie od tego, jak do sprawy podejdą sami nauczyciele i dyrektorzy szkół.

A spornych kwestii jest mnóstwo. Przykładowo, część nauczycieli nie chce podawać swoich danych osobowych przy rejestracji w różnego rodzaju komunikatorach. I mają do tego prawo. Dla wielu problemem jest też prowadzenie lekcji w „wirtualnej” obecności rodziców.

Eksperci wskazują, że rozporządzenie de facto pozostawia wszystko w rękach dyrekcji. – Nie nakazuje ono nic konkretnego, w dużym skrócie stanowi, że dyrektor szkoły ma pełną autonomię, może zorganizować zdalne nauczanie jak chce, uwzględniając przy tym potrzeby wszystkich uczniów. Czyli w praktyce większość szkół pewnie pozostanie przy wysyłaniu wiadomości z zakresem materiału do przerobienia. Mogą się też zdarzać sytuacje, że jeśli jeden rodzic oznajmi, że nie ma komputera, to reszta klasy będzie musiała równać do najniższego standardu – mówi jeden z producentów dzienników elektronicznych dla szkół.

Krytyki pod adresem nowych przepisów nie szczędzą też dyrektorzy szkół. Wskazują m.in., że nie wszyscy nauczyciele potrafią prowadzić lekcje online. Również nie wszyscy rodzice są w stanie wesprzeć dzieci w zdalnym kontakcie ze szkołą. A niektórzy po prostu nie chcą.

– Z rozporządzenia wynika, że r, który musi jeszcze kontrolować każdego nauczyciela, czy nie wysyła uczniom zbyt dużo materiału, a to przy placówce liczącej 500 uczniów jest niewykonalne. Część dzieci i rodziców nie kontaktuje się z nami za pomocą internetu czy telefonu, a my nie mamy narzędzi prawnych, aby to wyegzekwować. Nie mamy też wsparcia ze strony kuratorium – żali się Izabela Leśniewska.

– Zrobiliśmy ankietę wśród rodziców i okazało się, że 53 proc. uczniów nie ma możliwości uczestnictwa w lekcjach online, bo np. w domu jest jeden komputer, z którego korzysta ojciec, a w tym czasie lekcje powinna mieć jeszcze trójka rodzeństwa. Opracowujemy właśnie z nauczycielami zarządzenie, które będzie zakładało dalszą możliwość przesyłania zadań przez dziennik elektroniczny. A zadania domowe z danego przedmiotu mają trwać nie więcej niż 20 minut – mówi Jacek Rudnik, wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 11 w Puławach.

– Zaleciliśmy, aby . Od środy realizacja podstawy programowej będzie trochę fasadowa, ale nie mamy innego wyjścia – dodaje.

Również inne szkoły zapowiadają „taryfę ulgową”. – Pracujemy nad takimi rozwiązaniami, które pozwolą nie zasypywać uczniów zadaniami. Nie chcemy też wystawiać zbyt wielu ocen. Jeśli przerwa potrwa do końca roku, oceny będą takie, jakie wystawiono za pierwszy semestr – deklaruje Izabela Leśniewska.

>>> Czytaj również: Na czym będzie polegała edukacja zdalna wprowadzona od 25 mraca?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj