Amerykańscy senatorowie i kongresmeni naciskają na prezydenta USA Donalda Trumpa, aby ten jak najszybciej zakończył wojnę o rolę.

W zeszłym tygodniu senator Kevin Cramer, z popierającej Trumpa partii republikańskiej, wezwał do nałożenia embarga na import ropy z Arabii Saudyjskiej, Rosji i innych krajów OPEC. Wszystko to bo branża łupkowa w Stanach Zjednoczonych obawia się konieczności zmniejszenia wydatków inwestycyjnych. Taka sytuacją mieli już do czynienia podczas poprzedniego kryzysu cenowego wywołanego przez Saudyjczyków w latach 2014 – 2016.

Bomba „NOPEC Bill”

Reklama

Obecna próba rozwiązania problemu odnosi się do projektów ustaw NOPEC (z angielskiego No Oil Producing and Exporting Cartels Act) rozpatrywanych przez amerykański parlament w latach 2007 i 2008. Od tego czasu ich różne wersje są używane zarówno do wpływania na politykę wewnętrzną, jak i kształtowania relacji między innymi z Arabią Saudyjską.

Zgłoszone ponad dekadę temu propozycje miały umożliwić wykorzystanie amerykańskiego prawa antymonopolowego do walki z OPEC i reprezentującymi go krajowymi przedsiębiorstwami naftowymi.

Monopolom już dziękujemy

Wprowadzenie w życie zapisów ustawy NOPEC zdelegalizowałoby sztuczne ograniczanie produkcji ropy (i gazu) lub ustalanie cen, tak jak do niedawna robiły to OPEC i Arabia Saudyjska. Dodatkowo powstrzymałoby Rosję przed reaktywacją OPEC+. Ustawa natychmiast zniosłaby wszystkie chroniące OPEC i wszystkie poszczególne państwa członkowskie przywileje, który na chwilę obecną obowiązują w amerykańskich sądach.

Na podstawie nowych antymonopolowych przepisów Stany Zjednoczone mogłyby pozwać swojego najbliższego sojusznika na Bliskim Wschodzie. Doszłoby wówczas między innymi do zamrożenia wszystkich kont bankowych Arabii Saudyjskiej w USA i przejęcia saudyjskich aktywów w Stanach Zjednoczonych. Saudowie nie mogliby wykorzystywać dolarów amerykańskich w obrocie handlowym z innymi krajami. Uderzyłoby to przede wszystkim w jednego z największych producentów ropy na świecie - państwowy koncern Saudi Aramco.

Dodatkowo zgodnie z ustawą NOPEC Aramco mogłoby zostać zmuszone do podzielenia się na mniejsze spółki, które nie mogłyby już łamać zasad konkurencji w sektorach naftowym, gazowym i petrochemicznym, ani wpływać na cenę ropy.

Rachunek zysków i strat

Wycena ropy Brent na poziomie 70 USD jest uważana przez obecną administrację za optymalną dla amerykańskich producentów ropy łupkowej. Potencjalne zyski z wyższych cen są niwelowane przez inne sektory amerykańskiej gospodarki. Szacuje się, że zmiana ceny ropy naftowej o każde 10 USD za baryłkę powoduje zwiększenie ceny galona benzyny o 25-30 centów. A każdy wzrost średniej ceny galonu benzyny o 1 cent powoduje wzrost wydatków konsumentów o ponad 1 miliard USD rocznie, czytamy w analizie opublikowanej na stronie oilprice.com.

Sojusznicy czy spekulanci

W relacjach USA - OPEC nie tylko cena baryłki ropy ma istotne znaczenie. Po tym jak Stany Zjednoczone jednostronnie wycofały się z porozumienia nuklearnego z Iranem w maju 2018 roku, Trump uznał, że OPEC i Arabia Saudyjska „chciały skorzystać z krótkoterminowych ograniczeń podaży, które wynikały z próby zmuszenia Iranu przez USA do powrotu do stołu negocjacyjnego, a nałożenie sankcji miało pomóc wynegocjować USA lepszej oferty.” podał oilprice.com powołując się na swoje źródła w Waszyngtonie.

Trump za pośrednictwem mediów społecznościowych niejednokrotnie obwiniał OPEC o trwający przez wiele miesięcy skok cen ropy w 2018 roku: „Wygląda na to, że OPEC znów to robi. Przy rekordowych ilościach ropy [sic] wszędzie wokoło, w tym w pełni załadowanych statków na morzu, ceny ropy [sic] są sztucznie zawyżane [sic]! To niedobrze i to nie będzie zaakceptowane! ”

We wrześniu 2018 roku podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ Trump oświadczył, że OPEC „Łupi świat”. Niedługo potem amerykański prezydent zapytany przez dziennikarzy o projekt ustawy NOPEC powiedział: „Stany Zjednoczone są mocno zaangażowane w otwarte, uczciwe i konkurencyjne rynki światowego handlu energią. Nie popieramy działań zakłócających rynek, w tym karteli.”

Faktem jest, że obecne niskie ceny ropy naftowej na rynkach nie służą nikomu, ani USA, ani Arabii Saudyjskiej, ani zaangażowanej w OPEC+ Rosji. Trudno obecnie wyrokować jak dalej będzie się rozwijała pandemia Sars-CoV-2. Jedno co wiemy na pewno, że jeszcze przez kilka najbliższych tygodni, jeśli nie miesięcy świat nie będzie potrzebował takiego wolumen ropy jak jeszcze na początku roku. Kto teraz zrobi interwencyjne zapasy taniej ropy, będzie wygrany gdy światowa gospodarka wyrwie się z obecnego letargu i wszyscy rzucą się na ropę ponownie windując jej cenę.

>>> Czytaj również: Kryzys na rynku ropy. "WSJ": USA rozważają sankcje przeciwko Rosji