Kosiniak-Kamysz dla "Newsweeka": nie wierzę, że wybory się odbędą za miesiąc

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 kwietnia 2020, 07:33
Kandydowanie jest największym wyzwaniem w moim życiu, ale nigdy nie narażę życia i zdrowia rodaków. Nie wierzę, że wybory się odbędą za miesiąc - powiedział w wywiadzie dla "Newsweeka" prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

W kontekście majowego terminu wyborów prezydenckich prezes PSL powiedział, że nigdy nie narazi życia i zdrowia rodaków. "Nie wierzę, że wybory się odbędą za miesiąc. Mnie bardziej interesują polscy pracownicy i przedsiębiorcy" - podkreślił.

Zapytany co zrobiłby, gdyby był prezydentem i dostał do podpisu "dziurawą tarczę" Kosiniak-Kamysz powiedział, że prezydent Andrzej Duda nie zabrał głosu po przyjęciu "tarczy antykryzysowej" przez Sejm i on na miejscu prezydenta przedstawiłby przed obradami Senatu kilka najważniejszych rozwiązań, np. zatrzymanie PIT, CIT i ZUS niezależnie od wielkości firmy.

"Zaproponowałbym fundusz płynności w Banku Gospodarstwa Krajowego – nieoprocentowany kredyt na realizowanie zamówień, zapłatę za towar, ale też wypłatę wynagrodzeń. Taki fundusz jest niezbędny do utrzymania na powierzchni firm. Upomniałbym się o pensję minimalną 2600 zł dla wszystkich, niezależnie od rodzaju umowy. Pakiet rolniczy nie obejmuje choćby gospodarstw agroturystycznych, nie ma świadczeń społecznych dla rolników w kwarantannie. Jest więc wiele rzeczy, które bym zgłosił" - powiedział.

Wskazał też m.in. że niezależnie od rodzaju umowy wszyscy ci, którzy utracili swoje źródło dochodu, powinni otrzymać wsparcie na tych samych zasadach (dofinansowanie przynajmniej do wysokości minimalnego wynagrodzenia).

Zaznaczył, że obecnie najważniejsza jest walka z kryzysem. "Należy się zastanowić, czy zakup F-35 lub budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego są dziś najbardziej potrzebne. Moim zdaniem – nie" - powiedział.

Zdaniem Kosiniaka-Kamysza do 2030 r. połowa energii powinna być wytwarzana z odnawialnych źródeł (energia wodna, wiatrowa, słoneczna), połowa zaś "ze źródeł tradycyjnych". "Całkowite odejście od węgla do roku 2035 nie jest możliwe. W miarę rozwoju technologii nie wykluczyłbym reaktorów atomowych, ale małych, jestem przeciwny dużej elektrowni jądrowej" - dodał.

Lider PSL zapowiedział także, że nie podpisałby ustawy zakazującej całkowicie dokonywania zabiegu terminacji ciąży. "Jestem zwolennikiem obowiązujących dzisiaj przepisów, nie dlatego że one są doskonałe, ale są jedyne możliwe do trwałego funkcjonowania" - powiedział.

Kosiniak-Kamysz był również pytany o ustawę dotyczącą zmiany płci, którą zawetował prezydent Andrzej Duda. "Podjąłbym podobną decyzję. Dzisiaj w sprawach światopoglądowych nie ma przestrzeni do normalnej rozmowy. Taka ustawa w tym Sejmie i tak nie trafi pod głosowanie" - powiedział.

Z kolei w kwestii ustawy o związkach partnerskich, lider PSL zapowiedział, że jeżeli byłyby tam przepisy usprawniające dostęp do informacji medycznej, związane z dziedziczeniem, z ułatwieniem opieki, to taką ustawę by podpisał. "A może odwołanie się do głosu obywateli w referendum jest najlepszym rozwiązaniem?" - dodał.(PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj