Kryzys wywinduje deficyt do rekordowych poziomów [NEWS DGP]

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
28 kwietnia 2020, 14:01
pieniądze
pieniądze/ShutterStock
Epidemia koronawirusa doprowadzi do 3,4 proc. recesji w polskiej gospodarce w tym roku i pogłębi dziurę w finansach publicznych do 8,4 proc. PKB – ustalił DGP.

Dzisiaj rząd w trybie obiegowym zajmuje się (APK). To dokument, który każdy kraj członkowski UE musi wysłać do Komisji Europejskiej do końca kwietnia. Pokazany jest w nim i gospodarki danego państwa.

Widać, że obecny kryzys uderzy w Polskę. Ministerstwo Finansów w projekcie APK, do którego głównych założeń dotarł DGP, przewiduje, że czeka nas w tym roku rok do roku po wzroście w ubiegłym roku o 4,1 proc. To pierwsza recesja od transformacji gospodarczej na początku lat 90.

Spadek zanotuje , zwłaszcza te poza sektorem rządowym 
i samorządowym. Silny spadek popytu zagranicznego na towary i usługi wpłynie zaś na spadek eksportu. Jeszcze mocniej natomiast ma spaść , co oznacza, że wpływ eksportu netto na gospodarkę będzie jednak pozytywny.

Zamrożenie gospodarki silnie ograniczy aktywność przedsiębiorców. To oznacza, że zdecydowanie niższe będą wpływy do publicznej kasy, a z drugiej strony rząd musi istotnie zwiększyć wydatki związane ze wsparciem dla pracodawców i ochroną miejsc pracy, które zostały przygotowane w ramach tzw. tarczy antykryzysowej.

Dlatego silnie pogłębi się też dziura w finansach publicznych. Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych (zawiera także podsektor ubezpieczeń społecznych) ma wynieść 8,4 proc. PKB, a jeszcze w 2019 r. roku była na poziomie 0,7 proc. PKB.

>>> Czytaj też: Tarcza antykryzysowa również dla tych, którzy zarobili więcej niż rok temu

Gwałtownie wzrośnie także . Liczony według unijnej metodologii (jest wyższy niż według krajowej) sięgnie 55,2 proc. PKB. Na koniec ubiegłego roku wynosił 46 proc.

Polska jest w tyle dobrej sytuacji, że w ostatnich latach dzięki uszczelnieniu systemu podatkowego i wysokiemu wzrostowi PKB udało się mocno obniżyć deficyt i zadłużenie. To powoduje, że w obecny kryzys wchodzimy z silnymi fundamentami gospodarczymi. Zdaniem resortu finansów ożywienie koniunktury przyjdzie w drugiej połowie tego roku, ale gospodarka będzie funkcjonować w innym trybie niż przed wybuchem epidemii.

ma wynieść w tym roku 2,8 proc. to wzrost wobec 2,1 proc. w ubiegłym roku, ale znacznie mniej niż przewidywali ekonomiści. Po wystrzeleniu inflacji powyżej 4 proc. na przełomie ubiegłego i tego roku prognozowali, że będzie znacznie wyższa.

Nasz znajdzie się więc powyżej unijnego limitu 3 proc. PKB, ale to dzisiaj nie problem, bo kraje UE zgodziły się, że nie będzie na tej podstawie wszczynana procedura nadmiernego deficytu co prowadziłoby do konieczności szukania oszczędności w budżetach i jeszcze pogłębiłoby recesję.

Nasz dług ma się znaleźć poniżej limitu obowiązującego w UE, czyli 60 proc. PKB. Czego nie może wiele krajów powiedzieć o swoim zadłużeniu. W Niemczech ma sięgnąć w tym roku 75 proc. PKB, a nadwyżka zamienić się z deficyt przekraczający 7 proc. PKB. W Austrii, która przez ostatnie dwa lata też miała górkę w swoich finansach, epidemia koronawirusa doprowadzi do 10 proc. deficytu i 80 proc. długu.

>>> Czytaj też: Dług Skarbu Państwa po raz pierwszy w historii przekroczył bilion złotych

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj