zasilany ma być z tzw. opłaty reprograficznej. Za poparcie idei jej wprowadzenia dziękowało ministrowi Glińskiemu w opublikowanym w poniedziałek liście środowisko twórców ze stowarzyszenia "Razem dla kultury".
„Opłata od czystych nośników, która istnieje w całym cywilizowanym świecie, polega na tym, że pozwalamy ludziom kopiować dobra kultury na własny użytek, ale – aby zrekompensować artystom fakt, że na tym nie zarabiają, – opłatę od czystych nośników, zwaną też opłatą reprograficzną. Problem w Polsce polega na tym, że lista urządzeń podlegających tej opłacie jest od bardzo dawna nie aktualizowana. Są na niej kasety VHS, kasety magnetofonowe, płyty DVD – nośniki, które były popularne kilkanaście lat temu. Teraz do dzielenia się dziełami kultury w o wiele większym stopniu służą telefony, tablety, czytniki e-booków, pamięci USB, komputery, telewizory podłączone do internetu itd. Od bardzo dawna środowiska twórców starały się, żeby ta lista została zaktualizowana, dotąd – bezskutecznie” – mówił Miłoszewski.
„Wiemy nawet, dlaczego bezskutecznie – lobby importerów i sprzedawców elektroniki jest bardzo skuteczne, agresywne i majętne. Przekonują, że opłata wpłynie znacząco na ceny nośników. Nie jest to prawda, w Polsce wynosi ona obecnie 1,5 proc. i raczej nie doprowadzi do dwukrotnego wzrostu cen komórek czy tabletów. Nawet zakładając wariant – do którego nie doszło w żadnym z licznych krajów stosujących opłatę reprograficzną – że zostanie ona przerzucona na konsumentów. Dla producentów to jest drobiazg, a dla polskiej kultury – niewyobrażalna pomoc” – podkreślił pisarz. Jak mówił, różne symulacje różnie szacują kwoty, jakie przyniesie wprowadzenie opłaty reprograficznej, ale chodzi o sumy rzędu dziesiątek milionów rocznie.
„Środowiska twórcze uczestniczyły i nadal uczestniczą w pracach nad ustawą o uprawnieniach artysty zawodowego, której treść w zasadzie już jest gotowa, a zakłada ona właśnie uaktualnienie listy nośników objętych opłatą oraz przeznaczenie uzyskanych w ten sposób środków na system ubezpieczenia artystów. Dzisiaj wygląda to tak, że większość polskich artystów nie jest objętych żadnym ubezpieczeniem społecznym. Możemy ewentualnie, tyle tylko, że działalność gospodarcza jest nakierowana na zysk, a działalność artystyczna na dzieło. W większości przypadków nie da się jej ująć w biznesplan. Podkreślam też, że wsparciem mają być objęci tylko twórcy najubożsi” – zauważył pisarz.
Przypomniał, że w pracach nad ustawą brali udział twórcy i ich przedstawiciele w ramach Ogólnopolskiej Konferencji Kultury. „Muszę powiedzieć, że wyglądało to bardzo demokratycznie. Na początku ministerstwo zaprosiło osoby tylko z tradycyjnych stowarzyszeń twórczych, potem dokooptowano też młodszych. Ustawa, która jest już właściwie gotowa, konsultowana była przez bardzo szerokie porozumienie przedstawicieli wszystkich branż artystycznych w Polsce. Nie czarujmy się, większości z nas z tą władzą nie jest po drodze, ale niech fakt, że potrafiliśmy wszyscy razem pracować, pokazuje, jak ważny jest to projekt" – podkreślił.
Kultura została zamknięta jako pierwsza, a odmrożona zostanie jako ostatnia. „Uważam, że to dobry moment, żeby wprowadzić ustawę o statusie artysty, rozszerzyć opłatę reprograficzną, gdyby dało się to zrobić – byłoby to fantastyczne, byłby to przełom kopernikański, jeżeli chodzi o sytuację ludzi kultury w Polsce, całej branży. To także dobry moment politycznie, bo widać, że ministerstwo rozumie powagę sytuacji i chce działać. – filmom, książkom, grom. Może dzięki temu, że dzięki artystom, ludziom jest troszkę lżej, trochę mniej słyszalny będzie wielki krzyk producentów elektroniki, jaka to niewyobrażalna krzywda im się dzieje przez uaktualnienie opłaty reprograficznej” – dodał Miłoszewski.
Pisarz uczestniczy w działaniach , którego kolejne spotkanie zaplanowano na środę.
>>> Polecamy: Najpopularniejsze włoskie kurorty gotowe na otwarcie. Plaże będą czynne od 18 maja
