PKO BP o rynku pracy: sytuacja nie jest tak dramatyczna jak się wydaje

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 maja 2020, 12:20
To jeszcze nie koniec spadków, jakie widzimy na rynku pracy. Sytuacja nie jest jednak tak dramatyczna, jak wydaje się na pierwszy rzut oka - skomentował dane GUS o zatrudnieniu ekonomista PKO BP Marcin Czaplicki.

Wedle opublikowanych w środę danych GUS zatrudnienie w kwietniu spadło o 2,4 proc. w porównaniu z marcem, a rok do roku spadło o 2,1 proc. Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w kwietniu miesiąc do miesiąca spadło o 3,7 proc., natomiast rok do roku wzrosło o 1,9 proc.

"Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło w kwietniu o 153,2 tys. osób, więcej niż w sumie przez cały kryzys finansowy (listopad 2008-grudzień 2009)" - napisał Czaplicki.

Ekonomista stwierdził, że 153 tys. etatów mniej "nie oznacza, że ponad 150 tys. osób straciło pracę!"

"Zgodnie z komunikatem GUS było to wynikiem m.in. zmniejszania wymiaru etatów (element ochrony miejsc pracy w ramach Tarczy Antykryzysowej i wg nas kluczowy czynnik który obniżył liczbę etatów w gospodarce), zakończenia i nieprzedłużania umów terminowych (w tym z uwagi na sytuację epidemiologiczną), a także rozwiazywania umów o pracę" - ocenił.

Zdaniem Czaplickiego na spadek zatrudnienia wpłynęło także pobieranie zasiłków chorobowych i opiekuńczych.

"Dynamika wynagrodzeń w kwietniu wyraźnie wyhamowała, do 1,9 proc. rok do roku wobec 6,3 proc. rok do roku w marcu" - napisał ekonomista. Dodał, że według GUS wpływ na to miała m.in. wypłata wynagrodzenia postojowego (kolejny element Tarczy).

"Uważamy, że to jeszcze nie koniec spadków, jakie widzimy na rynku pracy. Sytuacja nie jest jednak tak dramatyczna, jak wydaje się na pierwszy rzut oka" - skomentował Czaplicki.

"Większość ruchu w dynamice zatrudnienia i płac można naszym zdaniem wyjaśnić przesuwaniem pracowników na postojowe lub ograniczony wymiar godzinowy czasu pracy. Sugeruje to, że Tarcza Antykryzysowa spełnia swoją rolę, a zakładana przez nas ścieżka bezrobocia (szczyt powyżej 10 proc.) może być przeszacowana" - stwierdził. W ocenie ekonomisty taką tezę wspiera też "mniejsza niż sądziliśmy sztywność wynagrodzeń w dół, która zwiększa szanse na skuteczne +chomikowanie+ pracy przez firmy". (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj