Nie wiadomo jednak, kiedy 737 Max będą mogły wrócić do eksploatacji. Boeing będzie musiał uzyskać na to zgodę władz lotnictwa cywilnego po dokonanych modyfikacjach, w szczególności w oprogramowaniu przeciwdziałającym przeciągnięciu (system MCAS).

Amerykański koncern ma nadzieję, że taką zgodę otrzyma jeszcze w połowie tego roku. Jak poinformował w środę, w głównym zakładzie w Renton w pobliżu Seattle wznowił produkcję 737 Max, zawieszoną na początku roku, na razie na niewielką skalę, ale - jak zapewnił Boeing - "wdrażając kilkanaście inicjatyw mających na celu poprawę bezpieczeństwa i jakości".

Dla Boeinga model 737 Max stanowił ponad dwie trzecie portfela zamówień.

Reklama

W marcu 2019 roku, po katastrofach w Indonezji i Etiopii, w których zginęło łącznie 346 osób, na całym świecie 737 Max zostały uziemione. Przyczyną obu katastrof było najprawdopodobniej wadliwe oprogramowanie kontrolujące system MCAS.

Jak zauważa AFP, 737 Max to jedyny produkt Boeinga, który może konkurować z A320neo i A220 - dwoma modelami europejskiego rywala - Airbusa.

Problemy amerykańskiego producenta samolotów pogłębił dodatkowo kryzys związany z pandemią koronawirusa. Koncern ograniczył produkcję i zapowiedział redukcję zatrudnienia o około 10 proc. Oznacza to, że pracę może stracić ok. 16 tysięcy osób.

>>> Czytaj też: Trzaskowski: Trzeba zawiesić kontrowersyjne inwestycje - CPK, przekop Mierzei Wiślanej i PFN