2,2 mld euro polsko-szwajcarskich obrotów handlowych

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 marca 2009, 14:59
Ponad 2,2 mld euro wyniosły w 2008 roku polsko-szwajcarskie obroty handlowe, czyli o 353 mln euro więcej niż rok wcześniej - poinformowała w piątek na konferencji prasowej wiceprezydent i minister gospodarki Szwajcarii Doris Leuthard.

Leuthard spotkała się w piątek w resorcie gospodarki z wicepremierem i ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem.

Podczas piątkowej konferencji prasowej Leuthard podkreśliła, że Polska wyprzedza pod względem wymiany handlowej ze Szwajcarią m.in. Rosję, Kanadę, Indie oraz Brazylię. "Poziom wymiany handlowej między Polską a Szwajcarią stale rośnie" - zaznaczyła.

W 2008 roku polski eksport do Szwajcarii wyniósł ponad 840 mln euro, rok wcześniej było to ponad 715 mln euro. Polska głównie eksportuje do tego kraju maszyny, elektronikę, tekstylia, ubrania oraz obuwie. Importujemy natomiast m.in. produkty rolne, leśne oraz wyroby chemiczne. W ub.r. import osiągnął wartość blisko 1,4 mld euro, rok wcześniej było to ponad 1,1 mld euro.

Leuthard podkreśliła, że obniżanie stóp procentowych przez szwajcarski bank centralny ma na celu utrzymanie atrakcyjnego kursu franka w stosunku do euro. "Taka stabilność cenową jak na razie udało się nam zapewnić" - powiedziała.

Oceniła, że posiadanie euro jest korzystne, jeśli prowadzi się intensywną wymianę handlową z krajami posiadającymi tę walutę. "Na pewno jest to korzystne dla eksportujących przedsiębiorstw; unika się wówczas wahań walutowych i utrzymuje się stałe warunki otoczenia eksportu" - powiedziała.

Jej zdaniem, "euro jest walutą, która osiąga poziom stabilizacji i cieszy się zaufaniem". "Na pewno pozycja euro rośnie" - dodała.

"Pytanie, jak (kurs euro - PAP) będzie się kształtował w przyszłości. To przecież zależy od wielu spraw, na przykład od tego, na co w polityce walutowej zdecydują się Chiny. Skutkiem tych decyzji Wschodu może być dalszy rozwój sytuacji - to znaczy, czy nadal w ciągu najbliższej dekady - wiodącą walutą pozostanie dolar amerykański; czy może Wschód wybierze jakieś inne rozwiązanie. To są decyzje, które zapadną w przyszłości" - podkreśliła.

Wicepremier Pawlak powtórzył, że kurs 4 zł za euro jest odpowiedni zarówno z punktu widzenia eksporterów, jak i zadłużonych w walutach.

"Posługując się cyframi z ostatniego okresu, kurs 3,2 zł za euro był zbyt mocny, a 4,7-4,9 zł za euro - zbyt słaby. Biorąc pod uwagę ostatnie pięć lat, to kurs wahał się między tymi granicami" - powiedział.

"Z dużą dozą pewności można powiedzieć, że średni kurs zbliżony do 4 zł za euro to kurs równowagi. Z jednej strony będzie on zachęcał do efektywnego eksportu, z drugiej strony będzie utrzymywał realną siłę nabywczą złotego w stosunku do euro; będzie on do +udźwignięcia+ dla ludzi, którzy zaciągnęli kredyty w walutach. Frank powinien być wtedy na poziomie 2,5-2,6 zł" - podkreślił wicepremier.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj