Komuniści żądają dymisji Putina i jego gabinetu

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
4 kwietnia 2009, 16:42
Około 1,5 tys. stronników Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej (KPRF) demonstrowało w sobotę w centrum Moskwy, domagając się dymisji rządu Władimira Putina.

Lider KPRF Giennadij Ziuganow ostro skrytykował plan antykryzysowy rządu i skorygowany budżet na 2009 rok. Według niego, gabinet Putina nie wyprowadzi Rosji z kryzysu.

"Nie proponuje się niczego nowego. Kontynuowana jest polityka zapoczątkowana w 1991 roku (po rozpadzie ZSRR - PAP)" - oświadczył Ziuganow.

Najgwałtowniej przywódca komunistów zaatakował wicepremiera i ministra finansów Aleksieja Kudrina, nazywając go "sterylizatorem" i "prymitywnym buchalterem".

Hasła nacjonalizacji banków i przemysłu

Uczestnicy manifestacji uchwalili rezolucję, w której zażądali rozpatrzenia planu antykryzysowego opracowanego przez KPRF, przewidującego m.in. nacjonalizację banków, podstawowych gałęzi przemysłu i bazy surowcowej.

Była to pierwsza manifestacja komunistów w Moskwie, podczas której żądali oni dymisji całego rządu, w tym premiera. Dotychczas występowali przeciwko różnym aspektom polityki gabinetu Putina i domagali się odwołania tylko niektórych ministrów.

Manifestację na Placu Triumfalnym próbowali zakłócić aktywiści prokremlowskich organizacji młodzieżowych Młoda Gwardia i Nasi. "Nie chcemy wojny domowej!" i "Nie chcemy innej Rosji!" - skandowali.

Milicja zatrzymała co najmniej 30 osób.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj