Czy spadek ruchu lotniczego, który obserwujemy od kilku miesięcy na polskim rynku, oznacza koniec boomu lotniczego, a za tym koniec wielkich inwestycji, zwłaszcza w Porcie Lotniczym im. F. Chopina w Warszawie?

- Z pewnością nie, a nawet z punktu widzenia inwestycji okresowy spadek ruchu lotniczego może być pozytywny dla długofalowego rozwoju portu lotniczego. W okresie mniejszego obciążenia lotniska łatwiej jest wykonać modernizację i naprawę nawierzchni lotniskowych ze względu na mniejsze utrudnienia zarówno dla pasażerów, jak i linii lotniczych. Spadek, który może nawet potrwać rok lub dwa lata, nie oznacza rezygnacji z rozwoju, zwłaszcza portu lotniczego w Warszawie, co do tego nie ma wątpliwości. Wiarygodne prognozy ruchu lotniczego na najbliższe 20 lat wskazują stały wzrost i to zarówno przy pesymistycznej, jak i optymistycznej wersji prognoz. Patrząc na potencjał rynku polskiego i patrząc na rynki w innych krajach UE, gdzie w większości państw liczba pasażerów przekracza dwukrotnie liczbę mieszkańców, wydaje się że mamy jeszcze wiele do zrobienia w kwestii rozwoju lotnisk. Bo jeśli Polska ma około 40 mln mieszkańców, to ruch lotniczy może wynieść ok. 80 mln pasażerów. W zeszłym roku nasze porty lotnicze obsłużyły około 20 mln., więc czeka nas co najmniej czterokrotny wzrost. Poza tym inwestycje, które chcemy realizować, nie należą do krótkookresowych i mają różny stopień trudności, samo przygotowanie niektórych z nich zajmie nam 2 - 3 lata.

Jak będzie zatem zmieniać się Port Lotniczy im. F. Chopina w Warszawie?

- Inwestycje dzielimy na trzy rodzaje. Związane z samą naprawą nawierzchni lotniskowych, czyli z polem manewrowym lotniska. Są to inwestycje, które mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa przy rosnącym ruchu, ale również poprawę wydajności i przepustowości lotniska. Dotyczą one modernizacji, budowy nowych nawierzchni dróg kołowania, dróg szybkiego zejścia z dróg startowych i nowych płyt postojowych. Nie ukrywam też, że chcemy dostosować lotnisko do przyjmowania największych samolotów, czyli Airbusów 380. Chodzi o samoloty transkontynentalne, które mogłyby korzystać z postojów w Warszawie. Oczywiście obecnie istnieje możliwość obsługi tak dużych samolotów, ale nie w ruchu ciągłym. Natomiast chcielibyśmy przystosować port do obsługi stałej, aby w przyszłości nie było bariery do uruchomienia stałych połączeń z portu lotniczego w Warszawie. Drugi rodzaj inwestycji dotyczy terminali. Chodzi o zapewnienie odpowiedniego komfortu obsługi pasażerskiej. Tutaj skupimy się przede wszystkim na dokończeniu inwestycji związanej z nowym budynkiem terminalu T2. Plany obejmują dokończenie pirsu południowego oraz budowy pirsu centralnego. To pozwoli wykorzystać wszystkie możliwości nowego terminalu, zgodnie z założeniami. Przy tym, stary budynek (T1) zostanie zintegrowany z nowym, tak aby powstała jednolita przestrzeń architektoniczna i użytkowa. Prace te rozłożone są na kilka lat, ich zakończenie przewidujemy do końca połowy roku 2012. No i pozostaje jeszcze trzecia część inwestycji, która nie jest bezpośrednio związana z ruchem lotniczym. Planujemy zagospodarować tereny ogólnie dostępne, przed lotniskiem, które są własnością PPL, a nie są związane bezpośrednio z ruchem lotniczym. Koncepcja ich zagospodarowania zakłada budowę Airport City.

Co to jest Airport City?

- Jest to forma gromadzenia wokół portu lotniczego różnego rodzaju biznesu związanego z potokiem pasażerów, ale nie tylko. Na przykład w Dallas w USA, gdzie port lotniczy jest odległy od miasta, wokół lotniska powstało całe miasto łącznie z częścią mieszkalną, centrami sportowymi, biznesowymi, handlowymi i hotelami. Wokół lotnisk położonych w pobliżu miast, jak np. Schiphol w Amsterdamie, zbudowano dzielnicę biznesową, składającą się z hoteli, z centrów kongresowych i handlowych, biurowców. Jej użytkownikami są nie tylko pasażerowie lotniska, ale okoliczni mieszkańcy. Jest jeszcze wersja pośrednia jak w przypadku lotniska w Atenach, gdzie powstało centrum logistyczno-biznesowe. Natomiast uważam, że lokalizacja będącego w naszej dyspozycji terenu o powierzchni ok. 10ha, bardzo dogodnie skomunikowanego w stolicy Polski, będzie doskonałym miejscem na dzielnicę biznesową podobną do tej w Amsterdamie. Budowa tego typu centrów nie jest niczym nowym, jest podobną koncepcją, jak dawniej w przypadku zagospodarowania okolic portów morskich czy dworców kolejowych oddalonych od centrów miast.

Dla jakiego użytkownika będzie przeznaczony Airport City Warszawa?

- Zaczynamy od użytkownika, który jest w naszej opinii najstabilniejszy, czyli biznes klasy średniej i wyższej. To wynika z naszych obserwacji pierwszej inwestycji - hotelu Courtyard by Marriott przy T1 w naszym porcie lotniczym w Warszawie. Obecnie jest to jeden z lepiej wykorzystanych hoteli w stolicy. Idąc dalej, chcemy zbudować na lotnisku kolejny hotel. Ogłosiliśmy i rozstrzygnęliśmy już przetarg na projekt obiektu o klasę wyższego - pięciogwiazdkowego, który planujemy, że również znajdzie się w sieci Marriott. Zostanie zbudowany nad drugim parkingiem przed T2. Hotel powstanie w ciągu trzech lat. Natomiast cała reszta inwestycji Airport City jest na razie w fazie koncepcji. Obecnie pracujemy nad stroną formalną zagospodarowania tego terenu oraz przygotowywaniem konkursu na projekt. Chcemy, aby stworzenie takiego miasta wokół lotniska, wiązało się z przypisaniem mu jakiejś cechy charakterystycznej, która będzie znakiem rozpoznawczym Portu Lotniczego im. F. Chopina w Warszawie.

W jakim czasie takie miasto może powstać i z jakich źródeł ta inwestycja będzie finansowana?

- Chcielibyśmy, aby opracowanie tej koncepcji doprowadziło do zatwierdzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, czyli przełożyć wizję na decyzje administracyjne i lokalne, które uniemożliwią prowadzenie na tym terenie dowolnej twórczości architektonicznej. Jeśli plany te zostaną zatwierdzone, to zaczniemy krok po kroku budować elementy tego miasta. Natomiast czy będzie to inwestycja finansowana przez PPL, czy przez zewnętrznych inwestorów, albo jakieś wspólne przedsięwzięcia, to wszystko jest jeszcze otwarte. W pierwszym podejściu chodzi o to, aby doprowadzić do momentu, w którym jednoznacznie będzie określone, jak ta zabudowa ma wyglądać. Sądzę, że inwestorów nie zabraknie i nie ma co się obawiać o kapitał, już dzisiaj są chętni do budowy hoteli czy centrów kongresowych. Najważniejsze jest przejście drogi formalnej. Nie chcę też tutaj podawać konkretnych dat realizacji, bo tego typu przedsięwzięcia trwają latami i składa się na nie wiele etapów. Na przykład Airport City w Atenach buduje się już 6 lat, a w Amsterdamie od około 20 lat trwa ciągła rozbudowa. Takie inwestycje są czasochłonne i zależą nie tylko od rynku lotniczego, ale również od zewnętrznej sytuacji ekonomicznej.

MICHAŁ MARZEC

naczelny dyrektor Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze, dyrektor Portu Lotniczego im. F. Chopina w Warszawie. Absolwent Politechniki Warszawskiej i Politechniki Łódzkiej, uzyskał dyplom MBA z zakresu zarządzania Francusko-Amerykańskiego Instytutu Zarządzania w Paryżu.