Brak pracy, żadnych oszczędności - nic więc dziwnego, że w kryzysie ostro wzrosła ilość napadów na banki. Przestępcy wybierają nie, jak na amerykańskich filmach, duże oddziały w centrum miasta, a małe, słabo zabezpieczone agencje. To, według policji, może być najgorszy rok od rekordowego 2002, w którym było najwięcej napadów.
Atrapa pistoletu w ręku, pończocha na twarzy i po kilku minutach przestępca z łupem w reku ucieka z budynku. A, że małe agencje nie mają kamer, czy ochrony, to nie ma szans złapać bandyty. A ilość napadów gwałtownie wzrostła od lipca - to może być więc najgorszy rok dla banków, od czasów 2002, w którym było 88 rabunków - ostrzega "Gazeta Wyborcza".
Czytaj na www.dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik.pl
Tematy: finanse
Nie przegap
Polecamy
Kraj
Świat
