Bień: Po co komu innowacje

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
12 listopada 2009, 03:00
Krzysztof Bień
Krzysztof Bień/DGP
Rewolucje techniczne nie zdarzają się codziennie, ale to, co zdarzyło się w 1763 r., zrewolucjonizowało świat na zawsze. W tym roku James Watt wynalazł sposób na nadmierne zużycie energii przez parowy tłok. Jego maszyna potrzebowała do pracy tylko jedną czwartą energii i pracowała szybciej. Pożytek dla przedsiębiorców z takiego wynalazku był oczywisty – większa produkcja, większe zyski.

Choćby nie wiem, ile lat upłynęło, szukającym innowacji przedsiębiorcom zawsze będzie chodzić o to samo. Aby innowacje zostały zastosowane, muszą przynosić wymierne korzyści.

Sposób widzenia wynalazców i naukowców, których koncepcje i praca tworzą podwaliny pod przyszłe zastosowania, może być bardzo ambitny. Zawsze jednak muszą też szukać szans na osiągnięcie utylitarnych efektów ich działań. Inaczej ani gospodarka, ani podatnicy nie będą chcieli za nowinki płacić.

Polska nauka i gospodarka od lat mają kłopoty ze zrozumieniem swoich ról, a w konsekwencji ze współpracą. Dzięki funduszom unijnym jest szansa, że się do siebie wreszcie trochę zbliżą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj