Ceny nieruchomości i PKB w USA

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 listopada 2009, 09:29
Łukasz Wróbel
Łukasz Wróbel/Forsal.pl
Realizacja zysków w Azji i niższe oczekiwania odnośnie PKB w Stanach Zjednoczonych mogą skłonić inwestorów w Europie do realizacji zysków na rynkach akcji.

Wczorajsze dane o wzroście aktywności na rynku nieruchomości okazały się znacznie lepsze od oczekiwań analityków - we wrześniu zawarto ok. 10 proc więcej transakcji niż miesiąc wcześniej (6,1 mln w ujęciu annualizowanym wobec szacunków na poziomie 5,7 mln). Tym samym aktywność na wtórnym rynku nieruchomości była w USA najwyższa od lutego 2007 r., a podaż domów spadła ok. 3 proc. i przy utrzymaniu obecnego popytu potrzebne byłoby 7 miesięcy, aby się jej pozbyć. Warto zwrócić uwagę na dwa fakty: po pierwsze, Amerykanie we wrześniu nie wiedzieli jeszcze, że okres obowiązywania ulgi podatkowej na zakup pierwszego domu będzie wydłużony o kilka miesięcy. Po drugie większej ilości zawartych transakcji towarzyszył wzrost udziału licytacji komorniczych - we wrześniu stanowiły one 30 proc. wszystkich podpisanych umów, co oznacza, że problem odbierania domów kredytobiorcom w trudnej sytuacji wciąż narasta.

We wtorek inwestorzy będą uważnie przyglądać się, co dzieje się z cenami nieruchomości w USA, poznamy bowiem wrześniową aktualizację indeksu S&P/Case-Shiller. Analitycy szacują, że spadki cen wyhamowują i po raz pierwszy od wielu miesięcy ujemna dynamika była jednocyfrowa. Poniedziałkowy optymizm może wyparować ze światowych giełd po publikacji zweryfikowanych danych o wzroście PKB - ekonomiści prognozują, że pierwotny odczyt mówiący o wzroście PKB USA w III kw. 2009 r. o 3,5 proc. w ujęciu annualizowanym był przesadzony, a rzeczywisty wzrost mógł wynieść mniej niż 3 proc.

Notowania w Azji kończyły się w we wtorek wyprzedażą akcji, do realizacji zysków przystąpiono również na rynku złota, gdzie wczoraj obserwowaliśmy nowe rekordy cenowe. Po kilku minutach handlu kontraktami terminowymi na WIG20 inwestorzy wyceniali spadek indeksu dwudziestu największych spółek ok. 1-1,5 proc. Złoty rano osłabiał się nieznacznie wobec franka, euro i dolara, a za granicą dolar po raz kolejny na przestrzeni kilkunastu ostatnich sesji wychodził obronną reką z przełamania poziomu 1,50 USD za euro.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj