– Prawdopodobieństwo przeprowadzenia publicznej emisji euroobligacji jeszcze w grudniu jest ograniczone. Sytuacja na rynku międzynarodowym w ostatnim czasie uległa zmianie. Zapał do kupna ryzyka przez inwestorów przed końcem roku zmalał po informacjach z Grecji i wydarzeniach w Dubaju – mówi DGP Piotr Marczak, dyrektor Departamentu Długu Publicznego Ministerstwa Finansów.

Wcześniej przedstawiciele resortu nie wykluczali sprzedaży papierów denominowanych w euro przed końcem tego roku. Środki pozyskane z tej emisji miały pójść na finansowanie przyszłorocznych potrzeb pożyczkowych. Według analityków, sprzedając obligacje za granicą jeszcze w tym roku, MF mogłoby m.in. skorzystać na słabym kursie złotego wobec euro. Przy umocnieniu naszej waluty w przyszłym roku zaciągnięty obecnie dług za granicą byłby mniejszy w przeliczeniu na złote, niższe byłyby też koszty jego obsługi.

>>> Czytaj też: "Słaby złoty może wesprzeć sprzedaż euroobligacji"

Choć ministerstwu praktycznie zostały dwa tygodnie na przeprowadzenie oferty, dyrektor Marczak mówi, że resort nie chce jeszcze zupełnie wykluczać emitowania obligacji za granicą w 2009 roku.

– Teoretycznie możemy zrobić jeszcze np. emisję niepubliczną – dlatego nie przesądzamy, czy w tym roku sięgniemy po finansowanie zagraniczne, czy nie – powiedział DGP.

W tym roku MF sprzedało euroobligacje o wartości prawie 2 mld euro. Oprócz tego resort sprzedawał też obligacje dolarowe (3,5 mld dol.) i denominowane we frankach (750 mln franków). Ostatnio ministerstwo uplasowało papiery na rynku japońskim za prawie 45 mld jenów.

W 2010 roku ministerstwo zamierza pozyskać z zagranicy na tzw. potrzeby finansowe netto – czyli niewynikające z konieczności rolowania starego długu – ponad 20 mld zł. Według Piotra Marczaka, jeśli warunki rynkowe będą dobre, MF większość emisji może uplasować na początku roku.

– Początek roku zazwyczaj sprzyjał przeprowadzaniu emisji za granicą, bo na rynku następowało nowe otwarcie pozycji inwestorów. Jeżeli będzie tak samo na początku 2010 roku, to pierwszą emisję zagraniczną przeprowadzimy właśnie wtedy. Emisję powinno się przeprowadzać wówczas, gdy warunki rynkowe są korzystne. Chyba że emitent jest w trudnej sytuacji i musi sprzedawać za wszelką cenę. My nie jesteśmy w takiej sytuacji – mówi Marczak.

Główny ciężar finansowania będzie jednak spoczywał na rynku krajowym. Łączne potrzeby pożyczkowe brutto wynoszą prawie 204 mld zł.