Brakuje już wolnych miejsc na pokładach samolotów przewoźników czarterowych. Jeżeli w połowie stycznia biura turystyczne potwierdzą wstępne rezerwacje z końca ubiegłego roku, to padnie kolejny rekord.
Szefowie linii zajmujących się przewozami czarterowymi przecierają oczy ze zdumienia. Już w połowie grudnia w ich samolotach nie było wolnych miejsc na najbliższy rok. Na fali wzmożonego zainteresowania ze strony biur turystycznych, firmy lotnicze nie wykluczają, że zwiększą liczbę samolotów. Pojawili się też nowi gracze. Od kwietnia działalność rozpoczną Yes Airways, firma należąca do polskiego przedsiębiorcy Jacka Łyczby, oraz flyLAL charters z litewskiej grupy lotniczej Avia Solutions, największego przewoźnika czarterowego w tym kraju.
Jednak branża lotnicza zastrzega, że na otwieranie szampana jest jeszcze za wcześnie. – Istnieje obawa, że biura podróży tylko sondują rynek lotniczy, w celu sprawdzenia, czy kryzys nie przetrzebił floty przewoźników – zastrzega Rafał Orłowski, dyrektor handlowy Yes Airways.

Zniżki nakręciły popyt

Jak wyjaśniają biura podróży, zainteresowanie wycieczkami na sezon letni jest bardzo duże. Wszystko wskazuje na to, że w tzw. first minute, kończącym się w styczniu nabywców znajdzie 30 proc. oferty. – W zasadzie popyt utrzymuje się na wysokim poziomie od października, kiedy wystartowaliśmy z ofertą – mówi Magda Plutecka-Dydoń z Neckermanna. Ze sprzedaży jest też zadowolona Triada. Jacek Dąbrowski, dyrektor ds. finansów, oczekuje, że prawdziwe ożywienie jednak na wiosnę. Touroperatorzy podkreślają, że tak duże zainteresowanie letnią ofertą to zasługa atrakcyjnych promocji. W Neckermannie oprócz 30-proc. opustu można otrzymać zniżkę sięgającą 250 złotych. W Itace natomiast wycieczkę można kupić nawet z 40-proc. zniżką.

Nadzieja przewoźników

– Jeżeli w styczniu touroperatorzy faktycznie potwierdzą wszystkie rezerwacje to niewykluczone, że od nowego sezonu wprowadzimy na polski rynek nowy samolot – mówi Mariusz Szpikowski, prezes Air Italy. Obecnie firma operuje z naszego kraju dwoma boeingami 737. Duże nadzieje ma również LOT Charters, największy w kraju przewoźnik czarterowy, dysponujący sześcioma boeingami 737. – Na podstawie wstępnych rezerwacji nie wykluczamy uruchomienia dodatkowego samolotu – twierdzi Andrzej Kozłowski, rzecznik prasowy PLL LOT.



To ciekawe, gdyż jeszcze do niedawna szefowie tej linii martwili się, w jaki sposób zapełnić samoloty. – LOT odzyskuje pozycję na rynku. Stoi za tym obniżka cen, która jest efektem cięcia kosztów w spółce – uważa Zbigniew Sałek, wiceszef Międzynarodowego Stowarzyszenia Menedżerów Lotnisk.
Eksperci uważają, że jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w tym roku może paść kolejny rekord na rynku czarterowym. I choć nie będzie to zapewne wynik aż tak spektakularny jak w 2008 roku, to można liczyć nawet na kilkunastoprocentowy wzrost. Eksperci przypominają, że przewozy czarterowe są obecnie najbardziej dynamicznie rozwijającym się obszarem rynku lotniczego. Nawet 2009 rok, który zakończył się dla polskiego rynku lotniczego 8-proc. spadkiem ruchu, dla branży czarterowej był dodatni.
Według wstępnych szacunków linie czarterowe przewiozły o 4 proc. więcej pasażerów, niż w rekordowym 2008 roku. Warto dodać, że stało się to mimo 10-proc. spadku w turystyce wyjazdowej Polaków. Jak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Mondial Assistance przez IQS and QUANT Group, liczba osób planujących w 2009 roku urlop za granicą zmalała o 38 proc. w porównaniu do 2008 roku.

Kryzysowa elastyczność

Sytuację na rynku lotniczym uratowało to, że firmy w porę dostosowały swoją ofertę do okoliczności. W szczycie sezonu sprzedawano miejsca na pokładach samolotów z niewielką marżą, a nierzadko nawet tylko po kosztach. Touroperatorzy podkreślają wręcz, że wycieczki samolotowe zrównały się praktycznie w cenie z autokarowymi, co zadecydowało o ich większej popularności.
Przyrost na rynku czarterowym wynika również z tego, że coraz więcej biur podróży rezygnuje z przelotów rejsowymi samolotami na dalekich trasach. Itaka zaproponowała na przykład w sezonie zimowym przeloty na Goa czarterem, dzięki czemu cena wycieczek spadła nawet o 3 tys. zł. Kryzys nie zmienił naszych upodobań co do miejsc wypoczynku. Według Instytutu Turystyki, najchętniej wyjeżdżamy przede wszystkim do krajów basenu Morza Śródziemnego.
Przewozy czarterowe rosną mimo kryzysu / DGP