Szweda: Próba nerwów trwa, sytuacja niepewna

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
21 stycznia 2010, 17:02
Emil Szweda
Emil Szweda/Forsal.pl
Wczorajsza porażka obozu byków na Wall Street została gładko przełknięta przez inwestorów na GPW, ale kolejna mogłaby już wywołać większą nerwowość.

I właśnie obawy przed kolejną przeceną stały za dzisiejszymi spadkami na GPW, pomimo równoległych wzrostów indeksów giełd europejskich. Tam jednak nastroje poprawiły się, kiedy okazało się, że Chinom udało się odnotować ponad 10-proc. wzrost PKB. Inna sprawa, że taki wynik przybliża nas zapewne do kolejnych podwyżek stóp procentowych w Chinach, co miałoby pomóc rozwiać bańkę spekulacyjną, która wykwitła i na rynku nieruchomości i na rynkach akcji czy surowców.

W dalszej części dnia - rano naszego czasu - pojawiły się wstępne odczyty indeksów PMI w Europie. O ile w sektorze usług indeksy spadły (utrzymując się powyżej 50 pkt), o tyle rosły w sektorze przemysłowym. Dla rynków było to remisowe wskazanie. Dane z naszego podwórka - tym razem gorsze od oczekiwań - zostały tradycyjnie zignorowane. Produkcja przemysłowa wzrosła wolniej niż oczekiwano, ale być może wpływ na to miał układ kalendarza i gorsza niż rok wcześniej pogoda. Jeśli tak spojrzeć na dzisiejszą publikację GUS, to faktycznie nie ma się czym przejmować, a spadek inflacji bazowej do 2,6 proc. jest informacją pozytywną, dającą nadzieję na odroczenie podwyżek stóp, a przynajmniej rozmów na ten temat.

Nie było jasnym jak zachowają się giełdy amerykańskie po otwarciu, co pomagało stonować nastroje na GPW. Zwłaszcza, że równocześnie sytuacja poprawiła się na rynku walutowym, gdzie kurs euro spadł już do 1,403 USD, by po południu wrócić do 1,41 USD. Niestety dane z USA nie były pomocne. Liczba wniosków o zasiłki dla bezrobotnych wzrosła do 482 tys., a oczekiwano spadku do 440 tys. Być może inwestorzy nie czekaliby z ewakuacją z rynku, gdyby nie fakt, że publikowane w tym samym czasie raporty kwartalne (Goldman Sachs, Xerox) okazały się lepsze od oczekiwań.

Sytuacja jest jednak napięta, ponieważ na rynku wciąż nie widać napływu świeżego kapitału, który teoretycznie powinien pojawić się po ustanowieniu przez indeksy giełdowe nowych rekordów i - w przypadku GPW - wybiciu z konsolidacji. Coraz częściej mówi się więc o dystrybucji akcji, co jest o tyle prawdopodobne, że WIG20 przez ostatnich 11 miesięcy podwoił swoją wartość. Jedyną receptą w tej sytuacji jest oczekiwanie na dalszy rozwój wypadków i podejmowanie trudnych decyzji, jeśli ten rozwój okaże się niekorzystny.

Na rodzimym rynku walutowym inwestorzy byli skłonni płacić rano za dolara nawet 2,90 PLN po raz pierwszy od Wigilii, ale skończyło się trzy grosze niżej. Również euro i frank po zwyżce w ciągu dnia na koniec wróciły do wczorajszych poziomów. Ropa podrożała dziś o 1 proc., a miedź o 0,5 proc., ponieważ dynamika rozwoju Chin stwarza nadzieję na wzrost zapotrzebowania na surowce. Złoto potaniało dziś o 0,4 proc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj