„Chcemy otworzyć gospodarkę na zagraniczne inwestycje” – oświadczył Siergiej Martynow, minister spraw zagranicznych Białorusi podczas odbywającej się w sobotę konferencji poświęconej tematyce międzynarodowego bezpieczeństwa w Monachium. 

Białoruś dąży do poprawy swoich stosunków z Unia Europejską. Poprzednia amerykańska administracja określiła w 2005 roku rządy prezydenta Aleksandra Łukaszenki mianem „ostatniej europejskiej dyktatury. Ale w zeszłorocznym rankingu Banku Światowego w sprawie warunków prowadzenia działalności gospodarczej - „Doing Business 2009” – na 27 państw Europy Wschodniej i Azji Środkowej, Białoruś zajęła 13 miejsce, wyprzedzając m.in. Polskę, Turcję, Rosję i Chorwację. Sondaż Banku Światowego bierze pod uwagę takie czynniki, jak warunki rozpoczęcia działalności gospodarczej, rejestrację nieruchomości i ochronę inwestycji.

„W polu zainteresowania” znajdą się firmy energetyczne, petrochemiczne, chemiczne i motoryzacyjne, gdyż Białoruś otwiera dla inwestorów spółki kontrolowane przez państwo – podkreślił szef białoruskiej dyplomacji. Bloomberg, powołując się na białoruskie źródła rządowe, przypomina, że w Mińsku działa fabryka traktorów, która ma 6-proc. udział w światowej produkcji ciągników.

Martynow nie omieszkał podkreślić, że Białoruś zamierza dołączyć do Rosji i Kazachstanu w celu utworzenia „wspólnej przestrzeni gospodarczej”, gdzie powstanie rynek wewnętrzny 180 mln konsumentów. Od 1 stycznia trzy kraje zaczęły stosować jedną stawkę celną. „Stanowiąc część ważnego i żywotnego związku gospodarczego, podniesiemy również nasze znaczenie. Białoruś zyska zarówno gospodarczo, jak i politycznie” – dowodził szef białoruskiej dyplomacji.

POLECAMY: Kulczyk wybuduje na Białorusi elektrownię za 1,5 mld euro