Choć Credit Suisse tradycyjnie znajdował się w cieniu większego rywala, to w zeszłym roku jego dział bankowości prywatnej przyciągnął 35,3 mld franków szwajcarskich nowych środków netto (33 mld dol.), podczas gdy UBS stracił 90 mld franków. W sumie w latach 2008–2009 klienci wycofali z UBS 197 mld franków netto, podczas gdy Credit Suisse przyciągnął prawie 80 mld franków.

Prezes Credit Suisse, Brady Dougan, przewiduje, że bankowość prywatna będzie rosła, pomimo znaków zapytania, jakie pojawiają się wokół szwajcarskiej tajemnicy bankowej. Dla odmiany Oswald Grübel, jego odpowiednik w UBS, przyznał w minionym tygodniu, że odpływ środków może trwać do czasu, aż bank odzyska zaufanie klientów i pracowników.

UBS odczuje konsekwencje odejścia w IV kwartale 2009 r. około 200 doradców klientów. Doradcy zazwyczaj zabierają ze sobą klientów, choć proces ten następuje z pewnym opóźnieniem, co oznacza, że UBS musi się liczyć z wycofywaniem środków jeszcze przez jakiś czas.

Liczba doradców klienta spadła w ubiegłym roku w obu bankach, ale w Credit Suisse ich liczba zmniejszyła się o 100, do 4080, podczas gdy UBS stracił 710 i obecnie ma ich 3182.

Analitycy mówią, że liczba pracowników jest niedoskonałym narzędziem, bo banki mogą mieć różne definicje kontaktów personelu z klientami. Jednak Huw van Steenis, analityk sektora bankowego w Morgan Stanley, prognozuje, że do działu bankowości prywatnej Credit Suisse napłynie w tym roku 50 mld franków szwajcarskich netto, podczas gdy UBS straci 37 mld franków netto.

– Uważamy, że prawdopodobieństwo, iż do końca 2010 roku Credit Suisse przegoni UBS w segmencie bankowości prywatnej, rośnie, biorąc pod uwagę ich dobre wyniki.

Credit Suisse ujawnił, że powrócił do poziomu rentowności sprzed kryzysu, a zysk netto za 2009 rok wyniósł 6,72 mld franków.