Firmy na plusie

Największy gracz na tym rynku – notowany na GPW Inter Cars – zwiększył swoje przychody o 300 mln zł do ponad 2 mld zł. Dobre wyniki zapowiada także Fota – obok Group Auto Union Polska – trzeci czołowy dystrybutor części zamiennych w naszym kraju. Ostateczne wyniki za IV kwartał 2009 r. firma przedstawi już dziś, w przyszły poniedziałek raport upubliczni również Inter Cars.

– Nasze wyniki pozytywnie zaskoczą, mimo że był to dla nas trudny rok ze względu na prowadzoną restrukturyzację – mówi Waldemar Fijołek, pełnomocnik zarządu spółki Fota. Rupert Petry, analityk Roland Berger, uważa, że dobre wyniki dystrybutorów części zamiennych nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach europejskich to efekt kryzysu, który wymusił na klientach konieczność poszukiwania tańszych zamienników.

Ucieczka z serwisów

Według Zenona Kosickiego, asystenta zarządu Inter Cars, nieoficjalnie szacuje się, że tylko w ubiegłym roku 200 tys. klientów autoryzowanych stacji obsługi przeszło do niezależnych warsztatów i skorzystało z części sprzedawanych przez takich dystrybutorów jak Inter Cars. Chodzi o właścicieli samochodów, których wiek mieści się w przedziale od trzech do pięciu lat. Do tej pory – po okresie gwarancyjnym, siłą przyzwyczajenia, pozostawali oni z reguły w ASO. W kryzysie zaczęli szukać oszczędności.

– Trend ten obserwujemy już nie tylko w przypadku klientów indywidualnych, ale też flotowych. Do coraz większej grupy klientów dociera, że otrzymują u nas części i usługi takiej samej jakości jak w ASO, ale o wiele tańsze – mówi Zenon Kosicki. Przypomina, że średni koszt usługi w warsztatach autoryzowanych w Warszawie wynosi około 200 zł za tzw. roboczogodzinę. Tymczasem w niezależnym warsztacie wyceniany jest tylko na 90 zł. W ASO poza Warszawą trzeba zapłacić 160 zł, podczas gdy w niezależnym warsztacie 60–70 zł.

O 30–40 proc. tańsze są też części zamienne, które są porównywalnej jakości, a różni je tylko pudełko – mówi Zenon Kosicki. Części sprzedawane przez niezależnych dystrybutorów mają pudełka producentów, a oferowane w ASO sygnowane są logo koncernów motoryzacyjnych. To dlatego – jak szacuje Zenon Kosicki – obecnie nawet 70 proc. napraw odbywa się w niezależnych od importerów warsztatach.

Gorsze wyniki w euro

Jednak jest też druga strona medalu. Alfred Franke, dyrektor działu analiz rynku MotoFocus.pl, zwraca uwagę, że w analizach dotyczących wyników finansowych dystrybutorów nie można pominąć sprawy osłabienia polskiej waluty wobec euro w 2009 roku. Przypomina, że przychody 15 największych krajowych dystrybutorów co prawda wzrosły o 9,8 proc., ale jeżeli policzymy je w złotych. Gdy zmienimy walutę na euro, jest spadek rzędu 11,4 proc. w segmencie osobowym, a w segmencie ciężarowym o 20 proc.