Cymcyk: Było wsparcie – nie ma wsparcia

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 maja 2010, 17:57
Paweł Cymcyk
Paweł Cymcyk/Forsal.pl
Losy dzisiejszej sesji całkowicie rozegrały się na otwarciu. Rozpoczynając handel inwestorzy musieli wziąć pod uwagę ponad 3 proc. spadki w Azji, wczorajszą przecenę w Stanach oraz rosnące ryzyko hiszpańskiego sektora bankowego potęgowane przez wczorajszy upadek jednego z tamtejszych banków.

W trakcie dnia do tej niedźwiedziej kanonady dołączyły jeszcze komentarze, że strefa euro jest w sytuacji bez wyjścia, bo obecnie grozi jej albo gigantyczny wzrost zadłużenia, lub też gospodarcze załamanie jeżeli rządy podejmą próby łatania budżetów. Prawdziwie diabelskie alternatywy i w takiej sytuacji trzeba grać na czas licząc że sytuacja jakoś się rozwiąże. Dodatkowo na WIG20 niedźwiedzie miały ułatwioną sytuację, bo przecież wczoraj skończyliśmy dzień pod wsparciem, które wprost zachęcało do przeceny. Po początkowym spadku indeksy w całej Europie spędziły dzień w bardzo wąskiej konsolidacji. Nasz WIG20 zmieścił się zaledwie w 26 punktach dziennej rozpiętości.

Rynki nadal kierują się tylko i wyłącznie emocjami, co świetnie widać po napływających danych makro. Podobnie jak wczoraj były one dobre, bo zamówienia w europejskim przemyśle wzrosły w ostatnim miesiącu aż o 5,2 proc. (znacznie powyżej oczekiwań). W Stanach było jeszcze lepiej, ponieważ tamtejszy indeks S&P/Case-Shiller opisujący zmiany cen nieruchomości w 20 metropoliach USA też sprzyjał bykom i pokazał zwyżkę cen o 3,1 proc. w skali ostatniego roku. Po niemal 20 proc. przecenie domów to niewiele, ale przecież nie ma się co łudzić, że ceny domów będą rosły w takim samym tempie jak wcześniej spadały. Na koniec naszej sesji pozytywnym komunikatem zaskoczył też indeks zaufania konsumentów w Stanach.

To, że ten wskaźnik wzrósł do poziomu najwyższego od marca 2008 jest naprawdę dziwne, bo akcje spadają, bezrobocie jest wysokie, a ożywienie gospodarcze słabe, a mimo to nastroje się poprawiają. Przyczyną jest zapewne poprawiająca się koniunktura na rynku pracy i obrazuje ona nastroje sprzed 2 miesięcy. Kolejny odczyt powinien być już negatywnym zaskoczeniem. Z krajowego podwórka trzeba wspomnieć, że Rada Polityki pieniężnej pozostawiła stopy procentowe na poziome 3,5 proc., ale była to decyzja tak oczywista, że nawet nie poświęcano jej wiele uwagi.

Poza pozostawaniem w bocznym ruchu na rynku nic się nie działo. Ciekawostką jest, że kończąc dzień w absolutnym spokoju WIG20 był na 2,5 proc. minusie i był to trzeci najlepszy wyniki ze wszystkich europejskich rynków. Wyraźne osłabienie złotego idzie w parze z kolejną silną przeceną na parkiecie i wsparcie 2330 pkt. jest już na tyle daleko, że 200 sesyjna średnia staje się powoli wspomnieniem i trzeba będzie szukać okazji blisko ponad 100 pkt. niżej w okolicach lutowych dołków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: A-Z Finanse
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj