Forsal logo

Pracy w Ameryce nie ma, ale recesji też nie będzie

Bezrobotna Ameryka - wskaźnik bezrobocia w latach 2007 - 2010
Bezrobotna Ameryka - wskaźnik bezrobocia w latach 2007 - 2010/DGP
Bezrobocie jeszcze rośnie, ale wrzesień będzie przełomowy, zapewniają przedsiębiorcy. Barack Obama chwali się pierwszymi sukcesami w walce z wysokim bezrobociem, które jest dziś najbardziej palącym problemem amerykańskiej gospodarki.

Według najnowszych danych Departamentu Pracy bez zatrudnienia było w sierpniu aż 9,6 proc. Amerykanów, czyli 14,9 mln osób. Rynek pracy kurczy się nieprzerwanie od trzech miesięcy, co razem z mizernym wzrostem gospodarczym sprawia, że największa gospodarka świata żyła w strachu przed wizją drugiego dna recesji.

Zupełnie inaczej sytuację ocenia jednak Biały Dom. – Nawrót recesji możemy wykluczyć – mówiła w weekend szefowa ekonomicznych doradców prezydenta Christina Romer. A sam Obama nazwał najświeższe dane z rynku pracy „pozytywną wiadomością” i początkiem wychodzenia na prostą. Rzeczywiście są przesłanki do optymizmu.

Sierpniowe bezrobocie wzrosło tylko dlatego, iż właśnie w tym miesiącu wygasły kontrakty 114 tys. osób czasowo zatrudnionych przez rząd przy organizacji spisu powszechnego. A pomijając to jednorazowe wydarzenie, wieści z rynku pracy są już dobre. Największym powodem do radości dla Obamy jest przebudzenie się sektora prywatnego, który stworzył w sierpniu 67 tys. nowych miejsc pracy, czyli więcej, niż przewidywali eksperci. Ruszyła branża budowlana, która po raz pierwszy od czterech lat zatrudniła więcej osób, niż zwolniła.

W początek lepszej koniunktury wierzy także wiele organizacji eksperckich. – Wrzesień będzie przełomowy – wynika z raportu Amerykańskiego Stowarzyszenia Zarządzania Zasobami Ludzkimi, które regularnie przepytuje przedsiębiorców na temat ich rekrutacyjnych planów. Ich zdaniem np. branża produkcyjna chce dziś zatrudnić o 25 proc. więcej pracowników niż w czasie zeszłorocznego dna recesji. W sektorze usług wzrost wyniesie ok. 15 proc. Uskrzydlona takimi doniesieniami administracja Obamy zamierza pójść za ciosem.

W tym tygodniu amerykański prezydent ogłosi nowe pomysły na walkę z recesją – w planach jest obniżenie stawek dla zarabiających mniej niż 200 tys. dol. rocznie czy wprowadzenie ulg dla firm inwestujących w badania i rozwój. Opozycyjni Republikanie nie wierzą jednak w skuteczność tych pomysłów. – Obama wysyła sprzeczne sygnały. Z jednej strony uprawia politykę mnożenia regulacji, która podcina ożywienie gospodarcze. Z drugiej obiecuje utrzymanie niskich podatków dla 98 proc. społeczeństwa mimo trudnej sytuacji budżetowej. Brak mu spójnego pomysłu na kierunek, w którym powinniśmy iść – mówi nam Desmond Lachman z konserwatywnego American Enterprise Institute.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Rafał Woś
Rafał Woś

Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRaport Draghiego na nic. Prawdziwy powód braku konkurencyjności UE? Polityka klimatyczna »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj