Rostowski: Wzrost PKB w tym roku będzie znacząco wyższy niż w 2009 r.

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 listopada 2010, 12:11
W ocenie ministra finansów Jacka Rostowskiego wzrost gospodarczy w tym roku będzie znacząco wyższy niż odnotowany w 2009 roku wzrost na poziomie 1,7 proc.

"Wzrost PKB w tym roku będzie znacząco wyższy niż 2009 roku i jak wskazują prognozy organizacji międzynarodowych, jeszcze wyższy w przyszłym roku" - powiedział w piątek na konferencji Rostowski.

Według danych GUS wzrost PKB w 2009 roku wyniósł 1,7 proc. w ujęciu rdr.

"Budżet, który jest teraz debatowany w Sejmie zawiera działania po stronach wydatkowej i dochodowej na 1 pkt proc., czyli na 13 mld zł. Ogólna poprawa deficytu strukturalnego to 1,2 proc. PKB. Podobna skala będzie w 2012 i 2013 roku" - podkreśla minister finansów.

>>> Czytaj też: Raport FT o Polsce: Świetlana przyszłość Polski pod znakiem zapytania

MF prognozuje, że deficyt sektora finansów publicznych w 2010 roku wyniesie 7,9 proc. PKB oraz że najpóźniej w 2013 roku spadnie poniżej 3 proc. PKB.

"Budżet na 2011 rok zawiera znaczne obniżenie deficytu, na 2012 i 2013 r. planujemy dalsze znaczące ograniczanie deficytu. Najpóźniej w 2013 roku zejdziemy poniżej 3 proc. PKB, czyli wyjdziemy z nadmiernego deficytu według metodologii Unii Europejskiej" - powiedział Rostowski.

Jacek Rostowski podtrzymał prezentowane przez polski rząd stanowisko, że koszty reformy emerytalnej powinny być w pełni odliczane przez Unię Europejską od długu publicznego.

"Jesteśmy bardzo zdeterminowani co do tego, żeby UE liczyła pełen koszt reformy emerytalnej, każde inne działanie zniechęca do dalszych reform" - powiedział w piątek dziennikarzom Rostowski.

We wcześniejszych wypowiedziach Rostowski podkreślał, że jedna trzecia całego długu publicznego w Polsce jest skutkiem przekazywania pieniędzy z ZUS do OFE.

>>> Czytaj też: Rostowski: Nie przyjmiemy euro, jeśl Unia nie zmieni sposobu liczenia długu

Dziewięć państw UE z inicjatywy Polski w liście w sierpniu br. domagało się zmiany statystycznej metodologii liczenia długu publicznego tak, by uwzględnić koszty reform emerytalnych (OFE). Polska wciąż próbuje przekonywać partnerów europejskich, że należy zaleźć sposób, by sprawiedliwe porównywać sytuację krajów, które nie przeprowadziły reformy emerytalnej i tych, które taki krok podjęły. Według rządu, obecna metodologia jest krzywdząca dla krajów, które jak Polska przeprowadziły reformę emerytur. Gdyby nie reforma, dług publiczny wyniósłby w Polsce 40 proc. PKB i bylibyśmy w pierwszej piątce krajów UE z najniższym długiem - argumentuje polski resort finansów.

Dotychczasowe propozycje Komisji Europejskiej, by uwzględnić częściowo koszty reform na korzyść krajów, które je przeprowadziły, Rostowski uznał za niewystarczające. Chodzi o wzrost dozwolonego pułapu deficytu z 3 do 4 proc. PKB przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym otwarciu procedury nadmiernego deficytu. A także 5-letni okres przejściowy na odliczanie w sposób degresywny od długu kosztów reformy emerytalnej. 80 proc. kosztów reformy miałoby być odliczone w pierwszym roku, 60 proc. w drugim etc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj