Wikileaks: Wicepremier Chin twierdził, że statystyki dot. chińskiego PKB są fałszowane

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 grudnia 2010, 11:07
Statystyki dotyczące chińskiego PKB są "sztuczne" i niewiarygodne - tak w 2007 roku, według amerykańskich depesz dyplomatycznych opublikowanych przez Wikileaks, miał powiedzieć obecny wicepremier Li Keqiang, który może zostać kolejnym szefem rządu Chin.

Li, w 2007 roku szef Komunistycznej Partii Chin w prowincji Liaoning na północnym-wschodzie kraju, był podobno niespotykanie szczery w ocenie miejscowych danych ekonomicznych podczas kolacji z ówczesnym ambasadorem USA w Chinach Clarkiem Randtem.

Według raportu amerykańskiej ambasady Li, który dziś jest wicepremierem, skupiał się na trzech wskaźnikach, by ocenić stan gospodarki w prowincji Liaoning: zużyciu energii elektrycznej, wielkości kolejowych przewozów towarowych i pożyczek bankowych.

>>> Czytaj też: Przecieki Wikileaks: jak dziennikarze opracowywali dokumenty?

"Li oświadczył, że patrząc na te trzy liczby, potrafi zmierzyć ze znaczną dokładnością szybkość wzrostu gospodarczego. Wszystkie inne dane, zwłaszcza statystyki dotyczące PKB, są podawane +wyłącznie w celach informacyjnych+ powiedział z uśmiechem" - napisano w notatce.

Powszechnie uważa się, że Li zastąpi obecnego premiera Wen Jiabao na początku 2013 roku, dzięki czemu stanie się odpowiedzialny za decyzje w jednej z największych gospodarek na świecie.

>>> Czytaj też: Świat po kryzysie: zobacz najbardziej dynamiczne metropolie globu

Chińskie dane ekonomiczne, zwłaszcza na poziomie prowincji i niżej, od dawna były traktowane podejrzliwie przez analityków.

Agencja Reutera przypomniała też, że w 2009 roku podczas wizyty w chińskim biurze statystycznym Li zapytał, czy PKB jest obliczane na podstawie danych miesięcznych. Kiedy usłyszał, że dane zbierane są kwartalnie, ponieważ obliczanie PKB na podstawie danych miesięcznych jest trudne, miał spytać, czy państwa zachodnie mogą obliczać PKB co miesiąc.

>>> Polecamy: Bank Światowy prognozuje 10-proc. wzrost gospodarczy w Chinach

Ambasada USA opisuje Li jako zaangażowanego i dobrze poinformowanego. Według niej stara się on stworzyć "harmonijne społeczeństwo", dbając o mieszkania dla najuboższych i tworzenie nowych miejsc pracy. Zauważał on, że mieszkańcy Chin są niezadowoleni z powodu systemu edukacji, opieki zdrowotnej i problemów mieszkaniowych, ale największym według niego problemem jest korupcja, z którą można walczyć tworząc przejrzyste zasady i odpowiednią kontrolę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj