Przasnyski: Długi dystans i mocny finisz

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 stycznia 2011, 17:57
Roman Przasnyski, analityk Open Finance
Roman Przasnyski, analityk Open Finance/Inne
Inaugurację roku posiadacze akcji mogą uznać za udaną. Warszawskim bykom trudno było utrzymać formę na dłuższym o godzinę dystansie. Ale na fixing cudów siły starczyło.

Pierwsza sesja nowego roku na warszawskiej giełdzie zaczęła się od wzrostu indeksów. Mimo to jednak nie widać było wielkiej chęci byków do działania. Nasz parkiet wyraźnie ociągał się w porównaniu do tego, co działo się na większości giełd europejskich. WIG20 na otwarciu zyskiwał niecałe 0,4 proc. Pierwsze dwie godziny handlu nie przyniosły przełomu. Dopiero około południa indeks ruszył raźniej w górę, docierając do 2770 punktów i zwiększając skalę zwyżki do 1 proc. Utrzymanie tego poziomu przychodziło jednak z dużym trudem, mimo, że na pozostałych giełdach widać było o wiele więcej optymizmu.
Mimo sporej zwyżki na rynku miedzi i pojawienia się kolejnych rekordów, akcje KGHM zachowywały się dziś dość słabo. Od początku handlu traciły na wartości około 0,5 proc. Walory kombinatu powstrzymywały indeks największych spółek przed bardziej dynamicznym ruchem w górę. Liderem spadków były papiery BRE, które wczesnym popołudniem traciły niemal 2 proc. Na drugim biegunie znalazły się walory Telekomunikacji Polskiej, zyskujące 2,5 proc. Niewiele ustępowały im akcje PKN Orlen. Akcje Lotosu drożały 1,8 proc., zaś o 1,5 proc. w górę szły papiery Pekao.

Na naszych inwestorach nie zrobiły większego wrażenia kolejne bardzo dobre informacje, świadczące o poprawie koniunktury w polskim przemyśle. Wskaźnik PMI wzrósł w grudniu do 56,3 punktów, notując poziom bliski rekordom i znacznie wyższy, niż się spodziewano. Bardzo wyraźnie na zwyżkę analogicznego wskaźnika dla przemysłu strefy euro zareagowały natomiast główne giełdy europejskie. W Paryżu i Frankfurcie już na początku sesji indeksy zyskiwały po około 1 proc., zaś po publikacji wskaźników PMI zwiększyły skalę wzrostu. CAC40 rósł w południe o 2 proc. a DAX o 1,6 proc. Po tym wyskoku optymizm został nieco stonowany, ale przewaga byków była niezaprzeczalna. Liderem wzrostów była giełda w Tallinie, która uczciła przyjęcie euro przez Estonię zwyżką o ponad 3 proc. O 1,6 proc. w górę szedł indeks w Budapeszcie.
Pierwsze w tym roku dane zza oceanu sprzyjały bykom. Grudniowy wskaźnik aktywności gospodarczej amerykańskiego przemysłu wyniósł 57 punktów i okazał się zgodny z oczekiwaniami i nieco wyższy niż w listopadzie. Wydatki na inwestycje budowlane zwiększyły się w listopadzie o 0,4 proc., dwukrotnie mocniej, niż oczekiwano, choć znacznie mniej dynamicznie niż w październiku. Indeksy na Wall Street poszły w górę o około 1 proc.

Nasi inwestorzy niezbyt dobrze znosili wydłużenie handlu o godzinę. Tym bardziej, że nie mieli dziś wsparcia z londyńskiego City. Obroty do godziny 16.00 wynosiły zaledwie 350 mln zł, zaś ostatecznie sięgnęły 485 mln zł., czyli 970 mln zł według starej metodologii.

Indeksy w końcówce słabły, ale fixing znów był „cudowny”. Dzięki ponad 10 proc. zwyżce cen akcji Telekomunikacji Polskiej WIG20 zyskał ostatecznie 1,39 proc., WIG wzrósł o 1,08 proc., mWIG40 zwiększył swoją wartość o 0,56 proc. a sWIG80 o 0,51 proc.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj