W 1994 r. w jego obietnice uwierzyło kilkanaście milionów Rosjan. Piramida MMM miała przynosić co miesiąc 100 proc. zysku. MMM-2011 obiecuje „tylko” 20 proc. (dla emerytów i inwalidów 10 proc. więcej).

Zasady projektu Mawrodi ogłosił wczoraj na swoim blogu. MMM-2011 (od „my możem mnogoje”, czyli „dużo możemy”) ma działać na zasadach sieci społecznościowej, a sam Mawrodi zarzeka się, że nie będzie miał żadnego dostępu do inwestowanych pieniędzy. Każdy zarobek zostałby bowiem zajęty przez komornika w poczet długu. Schemat polega na kupowaniu za realne pieniądze wirtualnych biletów, których bieżące kursy, z założeniem 20-proc. wzrostu, będą dwa razy na tydzień ogłaszane na blogu Mawrodiego.

System będzie zarządzany przez dziesiętników, setników i tysięczników kontrolujących – odpowiednio – rachunki 10, 100 i 1000 osób. Jeśli dany gracz postanowi wycofać swoje udziały, a dziesiętnikowi zabraknie realnych pieniędzy z rachunków reszty graczy, zwraca się o pomoc do setnika, który sięga po środki kontrolowane przez innych dziesiętników.

Założenie proste, ale nierealne. Piramidy finansowe, podobne do schematów Bernarda Madoffa czy Mawrodiego, zawsze kończą się krachem i utratą oszczędności graczy.

>>> Czytaj też: Recesja szkodzi także piramidom finansowym

Pierwszy MMM działał w 1994 r. zaledwie pół roku, po czym został zamknięty przez władze. Mimo to Mawrodiemu udało się wciągnąć do systemu kilkanaście milionów osób, które włożyły sumę wartą trzeciej części ówczesnego budżetu kraju. Krach piramidy na lata podważył zaufanie Rosjan do operacji finansowych i bankowości w ogóle. Mawrodi ukrywał się kilka lat. W 2003 r. trafił do więzienia za niepłacenie podatków.

Teraz jest ostrożniejszy. Na blogu zastrzega, że nikomu nie gwarantuje zysków ani tego, że system będzie w ogóle funkcjonował. Niewykluczone zresztą, że pobocznym celem MMM-2011 ma być promocja filmuPiraMMMida”, który trafi w kwietniu na ekrany kin i opowiada o losach pierwszego aferzysty Rosji.