Budżet odżyje kosztem oszczędności na OFE

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
25 stycznia 2011, 05:32
Według rządu zmiany w OFE mają uchronić nas przed narastaniem zadłużenia państwa i przekroczeniem progów ostrożnościowych, a w konsekwencji przed podwyżkami podatków i cięciami w wydatkach.

 Dzięki temu, że do OFE od kwietnia tego roku trafiać ma nie 7,3 proc. naszych zarobków, ale 2,3 proc. (reszta będzie wirtualnym zapisem na subkoncie w ZUS), tylko w tym roku potrzeby pożyczkowe państwa mają być niższe o 11,3 mld zł.

Proporcje OFE – subkonto w ZUS mają się powoli zmieniać, tak by od 2017 roku do OFE trafiało 3,5 proc., a do ZUS 3,8 proc. Ale i tak państwo będzie się zapożyczać o 20 – 30 mld zł rocznie wolniej (czyli 1,2 proc. PKB) niż bez emerytalnej reformy. W ciągu najbliższych 10 lat „zaoszczędzimy” 234 mld zł – wynika z zaprezentowanych wczoraj wyliczeń rządu.

>>> Czytaj też: Boni: Zmiany w OFE to racjonalna korekta reformy emerytalnej

Większość ekonomistów na propozycjach nie zostawia suchej nitki.

– Rząd mydli nam oczy. Zmiany w OFE nie są dobrym rozwiązaniem ani dla finansów publicznych, ani dla Kowalskiego – twierdzi Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. Z kolei Stanisław Gomułka z Business Centre Club podkreśla, że zmniejszy się tylko przyrost otwartego długu publicznego, bo ukryty, w postaci przyszłych zobowiązań ZUS, nadal będzie rósł.

W to, że zmiany w systemie emerytalnym wyjdą Polsce na dobre, nie wierzy m.in. agencja ratingowa Standard and Poor’s. Jej zdaniem w dłuższej perspektywie zmiany nas pogrążą, m.in. mogą zahamować inne potrzebne reformy, a sytuacja demograficzna w Polsce będzie się pogarszać. W 2035 r. rating Polski może się obniżyć do poziomu BBB, w 2050 r. dług publiczny może sięgnąć poziomu 199 proc. PKB.

Jednak zdaniem Bogusława Grabowskiego, członka doradzającej premierowi Rady Gospodarczej, przy obecnym stanie finansów publicznych samo zmniejszenie składek do OFE może być już niewystarczające i należy rozważyć docelowo likwidację II filaru.

Rybiński: Dziedziczenie to obietnica bez pokrycia?

Propozycja dziedziczenia została wymuszona z powodów politycznych, bo bez niej zmiany w OFE nie miałyby szans na poparcie społeczne. Jednak dziedziczenie jest nie do utrzymania na dłuższą metę i będzie musiało zostać zlikwidowane za 10 – 15 lat. Teraz na jednego emeryta przypadają dwie osoby płacące składki, ale za 20 – 30 lat będzie to jeden na jeden. I na przekazywanie składek po zmarłych nie będzie państwa stać.

Dlatego musimy sobie uświadomić, że oszczędności emerytalne są najbezpieczniejsze poza zasięgiem polityków. Zamiast ciąć składkę przekazywaną OFE, powinniśmy zająć się uproszczeniem i poprawieniem obecnego systemu, tak by fundusze inwestowały efektywniej, pobierały niższe opłaty.

ola

i02_2011_016_000_004a_002_323650.jpg
prof. Krzysztof Rybiński | rektor Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie, były wiceprezes NBP
i02_2011_016_000_004a_001_323654.jpg
O ile mniej pieniędzy z budżetu będzie wymagał FUS
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj