Roland Koch w biznesie robi większą karierę niż w polityce

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
22 maja 2011, 19:45
Roland Koch kilka lat temu był uważany za murowanego następcę Angeli Merkel na fotelu kanclerza. Ale demonstracyjnie rzucił politykę i przeszedł do biznesu. Ze sporym sukcesem.

Pod koniec maja 53-letni Roland Koch awansuje z szeregowego członka zarządu na prezesa jednej z największych europejskich firm budowlanych Bilfinger-Berger.

To nie pierwszy przypadek, gdy czołowy niemiecki polityk staje się człowiekiem interesu. Do tej pory jednak podobne transfery były zwieńczeniem rządowo-parlamentarnej kariery. Gerhard Schroeder trafił do rady nadzorczej spółki budującej Gazociąg Północny dopiero po wyborczej porażce i oddaniu urzędu kanclerskiego Angeli Merkel. Podobnie jak szef dyplomacji Joschka Fischer, który założył firmę konsultingową.

>>> Czytaj też: Grecki kryzys podkopał pozycję Merkel w Niemczech i całej Unii

Urażony konkurent

W obu przypadkach biznesowa działalność obu panów miała jednak bardziej symboliczne i lobbystyczne znaczenie. W przypadku Kocha jest inaczej.

Po pierwsze dlatego, że wywodzący się z Hesji polityk CDU odszedł do biznesu nie na emeryturę, ale mając przed sobą jeszcze przynajmniej dziesięć lat obiecującej kariery publicznej. Gdy w marcu 2010 r. nieoczekiwanie ogłosił, że ma dość polityki, był uważany za jednego z najpotężniejszych baronów rządzącej Niemcami chadeckiej CDU. Od 1999 r. sprawował władzę w ważnym 6-milionowym landzie Hesji i był uważany za najpoważniejszego kandydata do zastąpienia kanclerz Angeli Merkel, gdyby jej polityczna karta straciła na atrakcyjności. Między obojgiem od lat rozgrywała się długotrwała podjazdowa walka o wpływy. Merkel tak bardzo obawiała się Kocha, że konsekwentnie pomijała go w rozdawaniu kluczowych posad ministerialnych, on zaś odmówił przyjęcia posady unijnego komisarza ds. energetyki (ostatecznie został nim Guenter Oettinger) i sfrustrowany ogłosił, że odchodzi.

Ambitny plan

Drugim ważnym elementem odróżniającym Kocha od innych przechodzących do biznesu polityków jest to, że – przynajmniej na razie – jego zaangażowanie w interesy nowej firmy wygląda bardzo poważnie. Objęcie sterów Bilfinger-Berger, firmy, której roczny przychód wyniósł w ubiegłym roku 1,83 mld euro, oznacza bowiem, że przejmuje on pełną biznesową odpowiedzialność za wyniki ósmej co do wielkości grupy budowlanej w Europie (w Niemczech większy jest tylko Hochtief AG).

Bilfinger-Berger angażuje się w duże i prestiżowe projekty na całym świecie: od budowy tunelu pod szwajcarską przełęczą Gotarda, która może zrewolucjonizować transport kolejowy w Europie, po projekty inwestycyjne w Katarze czy Kanadzie.

Firma chwali się korzeniami sięgającymi końca XIX wieku, tak naprawdę jednak jej ekspansja rozpoczęła się dopiero wraz z szeregiem fuzji w latach 60. XX wieku. To wówczas z kilku mniejszych graczy powstał dzisiejszy Bilfinger-Berger, który od tamtej pory krok po kroku realizuje plan wyjścia na szerokie międzynarodowe wody.

Najwyraźniej akcjonariusze są zdania, że właśnie Roland Koch najlepiej nadaje się do dalszej realizacji tego planu. Zwłaszcza w branży, w której jego zdobyte w czasie kariery politycznej kontakty mogą okazać się kluczowe przy przejmowaniu nowych cennych zleceń.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj