Policja podała, że na Puerta del Sol zebrało się ponad 16 tysięcy osób, lecz firma Lynce, specjalizująca się w liczeniu uczestników wielkich manifestacji, informuje o 24 tys. Demonstrują głównie młodzi ludzie. Na placu jest obecna policja.

Protesty trwają także w kilkudziesięciu innych miastach na terenie całej Hiszpanii; największe w Barcelonie, Walencji, Santiago de Compostela, Maladze i Sewilli.

Decyzją ministra spraw wewnętrznych Alfredo Pereza Rubalcaby policja ma nie interweniować, jeżeli nie dojdzie do poważnego zakłócenia porządku publicznego. Przy podjęciu decyzji powołano się na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Rubalcaba, który spotkał się w sobotę z szefami siłami bezpieczeństwa, ocenił, że manifestacja przebiega spokojnie.

Na Puerta del Sol w Madrycie panuje atmosfera festynu. Zapowiedziano liczne koncerty.

Reklama

Protestujący są coraz lepiej zorganizowani. Na placu działają komisje, m.in. ds. aprowizacji, która zapewnia manifestującym napoje bezalkoholowe i kanapki, komisja ds. komunikacji z mediami czy ds. zagadnień prawnych, na wypadek zarzutów zakłócenia porządku publicznego.

Protesty zostały zwołane przez pacyfistyczną platformę "O Prawdziwą Demokrację", ugrupowanie "Młodzież bez Przyszłości" oraz międzynarodową organizację ATTAC, poprzez SMS-y i internetowe portale społecznościowe.

Manifestacje trwają od niedzieli 15 maja, gdy dziesiątki tysięcy Hiszpanów demonstrowały w 50 miastach kraju. Cały ten ruch został nazwany "Ruchem 15 maja".

Manifestanci domagają się m. in. zmiany prawa wyborczego, które - jak twierdzą - skazuje na dwupartyjność, większej kontroli banków, zwiększenia podatków od banków i od "bogatych" oraz podziału miejsc pracy poprzez redukcję godzin zatrudnienia. Apelują o bojkot niedzielnego głosowania, w którym zostaną wybrane władze 13 z 17 regionów autonomicznych oraz władze miejskie i lokalne.

W Hiszpanii jest 5 mln bezrobotnych, tj. ponad 20 proc. Ponad 43 proc. młodych ludzi szukających pracy nie znajduje jej. W 1,3 mln rodzin nikt nie pracuje.