Bugaj: Nie tylko stress testy stresują inwestorów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 lipca 2011, 16:28
Łukasz Bugaj
Łukasz Bugaj, analityk Domu Maklerskiego Millennium. /Media
Dzisiaj po sesji mają się pojawić wyniki stress testów europejskich banków, więc po raz kolejny brakowało wyraźnej chęci, by w sposób znaczny poruszyć rynkiem. Handlowi towarzyszył ponadto wakacyjny obrót, a zmiany wpisywały się w scenariusz znany od kilku dni.

Ben Bernanke inaczej zrozumiany niż wcześniej

Scenariuszów nie jest zbyt optymistyczny, gdyż rynki są wyraźnie słabe. Przemożny wpływ nań nadal mają informacje spoza kalendarium. Wczoraj wieczorem nastroje na Wall Street popsuła kolejna wypowiedź Bena Bernanke’go, mimo że nie odbiegała ona od wypowiedzi prezesa Rezerwy dzień wcześniej. Chodziło o to, że na obecny moment wyklucza on kolejne ilościowe luzowanie, gdyż inflacja jest wyższa niż podczas uruchamiania drugiej rundy skupu obligacji rządowych. Po sesji S&P powtórzył to samo co Moody’s dzień wcześniej, czyli zagroził obniżką ratingu USA. Niby nic nowego, ale o poranku nastroje były nienajlepsze i indeksy spadały.

Rating USA w dół w ciągu trzech miesięcy?

Zniżki być może wynikały z tonu komunikatu agencji, która mówi, że prawdopodobieństwo obniżki w ciągu nadchodzących 90 dni wynosi aż 50%. Na wyobraźnię niektórych osób mogło to podziałać, ale dolar się nie osłabił, czyli rynek spokojnie przyjął informację z S&P. Spadki na giełdowych parkietach po raz kolejny wynikały więc z niekorzystnego sentymentu, jaki nieprzerwanie utrzymuje się od pewnego czasu. No cóż, na GPW mamy wciąż średnioterminowy trend spadkowy.

Wyniki spółek bardzo dobre, dane makro już gorsze

Po południu atmosfera zaczęła się jednak stopniowo poprawiać. Lepsze od prognoz wyniki podał Citigroup i pewnie część z graczy przypomniała sobie o rewelacyjnym raporcie opublikowanym po sesji na Wall Street przez Google. Sezon publikacji wyników kwartalnych rozpoczął się bardzo dobrze, ale jak na razie nie widać jego odzwierciedlenia na szerokim rynku. Również danych makro nie można uznać za jednoznacznie złe. Owszem, prognozy były lepsze, ale produkcja przemysłowa wzrosła w czerwcu o 0,2% m/m wobec spadku zanotowanego w poprzednim miesiącu. Lipcowy wskaźnik aktywności przemysłu w rejonie Nowego Jorku również się podniósł, ale pozostał w obszarze ujemnym wobec prognoz wartości dodatniej. Poprawa jednak w sferze makro jest widoczna i indeksy próbowały w reakcji odbijać. Zwyżki jednak były nadzwyczaj karłowate i niezadowalające, by pomyśleć o pozytywnym nastawieniu do rynku. Zresztą wyraźnie gorszy odczyt indeksu Uniwersytetu Michigan ponownie polał trochę niepokoju na młyn giełdowych zmian. Jak widać lato tego roku jest odmienne od tego, jakie przeżywaliśmy dokładnie rok temu, gdy nastroje były pozytywne.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj